O mnie:

Jestem mamą dwójki wspaniałych dzieci.Do niedawna byłam samotną mamą z milionem problemów i endometriozą.W końcu na mojej drodze stanęła miłość mojego życia.Układamy nasze życie na nowo z niepłodnością w roli głównej....Moje życie pełne jest ironii i iracjonalnych sytuacji.Nie poddaję się i staram się walczyć,uporać z życiem i zmorą niepłodności.
Po wygranej walce w procedurze In Vitro na nowo cieszę się urokami macierzyństwa.Nie zawsze jest łatwo,ale dla każdego uśmiechu moich dzieci warto jest ponieść największy trud

Październik 2016
P W Ś C P S N
« cze    
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31  

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 164583
  • Dzisiaj wizyt: 9
  • Wszystkich komentarzy: 300

Znasz to uczucie kiedy miękną ci kolana

Dziś to przyszło, bo gdzieś w szpitalu zgubili.Do teraz nie potrafię się pozbierać,chce mi się płakać i krzyczeć.Nie umiem zrozumieć i okropnie boję się.Co będzie dalej? Jak długo będzie dobrze?

Mój syn ma zdiagnozowany torbiel przestrzeni przezroczystej i jamy Vergi,aż 16mm…
Przeglądam cd z rezonansu,znajduje na zdjęcia.Jak byk jest.Czytam od paru godzin w internecie i chcąc,nie chcąc muszę pogodzić się z prawdą.Odpowiedzi na pytania dotyczące mojego syna nagle się pojawiają.Nikt nie mógł dojść do tego,a tylko tyle trzeba było zrobić.Tak bardzo się o Niego boję.Podjęliśmy decyzję z mężem że nic nie powiemy synowi.To dopiero 10cio latek. Niepotrzebuje torbiela w swoim świecie.My również go nie potrzebujemy,nie chcemy. Co będzie z operacją?

Wyniki!!!

Odebrałam dziś wynik,a właściwie opis rezonansu.Odetchnęłam trochę,mr nie stwierdził żadnych nieprawidłowości ani dodatkowych naczyniakow.Jest tylko ten jeden.Trochę się uspokoiłam bo ryzyko operacji znacznie zmniejszyło się.Jednak w duchu miałam nadzieję,że jednak operacja nie odbędzie się.Choć nadal nie wiem, co było by lepszym wyjściem? Nie mi decydować o tym,od tego są lekarze.Oliwia dobrze rozumie sytuację,nie odstępuje brata na krok.Kiedy tylko wychodzi do szkoły szuka Go po całym domu i płacze.Zżyci są bardzo i nie wiem jak przetrwają rozłąkę,ale jak trzeba to trzeba.Teraz odliczamy czas do przyjęcia na oddział do Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach.Czas start 27.06…..

Już po rm

Wreszcie dobre informacje.Jesteśmy po rezonansie,który to odbył się bez żadnego problemu a zajął jedynie…20minut!!! Niech się ugryzą tam,gdzie światło nie dochodzi wszyscy ci,którzy tak nas straszyli RM.zupełnie niepotrzebnie denerwowalam się,Dorian był zachwycony samym badaniem które zostalo uznane przez nas i technika jako badanie astronautów.Syn na szczęście nie jest uczulony na kontrast tak jak ja.Wyniki beda ok 14-15.06 dzięki super miłej pani z rejestracji.Dzięki temu odzyskuje wiarę w dobro ludzkie.Niestety termin operacji zbliża się a mi aż się robi słabo na sama myśl…27.06 przyjęcie na oddział a dzień później zabieg…Co ja zrobię z Oliwią???

Rezonans

Wszystko się skomplikowało,jak zawsze.W czwartek o 7:00rano syn będzie miał wykonywany rezonans magnetyczny i od jego wyniku będzie uzależniona decyzja z przeprowadzeniem operacji…Już sama nie wiem co myśleć.Cieszyć się,że operacja się odbędzie czy też nie? Miliony myśli mnie ogarnia i absorbuje…Stres i strach dają się we znaki m
i i mężowi.Odezwę się w czwartek,po rezonasie…

Źle i smutno a do tego groźnie

Witajcie,ogromnie Was przeprasza  za nieobecność.Jest sparawa która ostatnio pochłania mnie niemal całkowicie…Za długo był spokój i szczęście.
Nareszcie zdiagnozowano mojego starszego syna.Słowa lekarza zabrzmiały jak wyrok-naczyniak (wewnątrz jamy ustnej) pilnie potrzebna operacja.A mi ugieły się nogi i zmiękły kolana gdy wysłuchałam lekarza do końca.Okropne słowo „ryzyko” wpisało się w mojego słownika i straszy swym brzmieniem na każdym kroku.A to zła lokalizacja, bo biegnie g
łówny nerw,a to bardzo duża żyła i wielki krwotok,a to możliwość kolejnego naczyniaka w mózgu.A to wszystko w ciele małego 10-ci o letniego chłopca.Tak wygląda z pozoru błacha sprawa i operacja…z pozoru.
Załatwiam na szybko wszystkie badania i dopinam wszystkie terminy.
Wszystko opiszę i wytłumaczę,tylko otrząsnę się do końca ,bo czuję się jak w złym śnie.

Pokręcenie z pomieszaniem

Nie wiem jak zacząć ten wpis,tyle rzeczy wydarzyło się…Jak w kalejdoskopie. Wrócę  może jednak do urodzin naszej córeczki,tak wyczekany dzień,miał być wyjątkowy od świtu do zmierzchu. I tak było…nie tak jak zaplanowaliśmy ale zapadanie nam w pamięci na długie lata. Już późnym wieczorem 23.07 zaczęłam się źle czuć,starszy syn postanowił mi zrobić pobudkę z nocnymi wymiotami. I zaczęło się. Dorian na szczęście wymiotował tylko kilka razy,za to mnie już chyba tradycyjnie wymęczyło okropnie. Nie spałam ponad 24 godz. Totalnie odwodniona,wyczerpana całonocnymi wymiotami i biegunką,z wielkimi wyrzutami sumienia,że niszczę święto córeczki,mąż zawiózł mnie do ośrodka zdrowia. Lekarka załamała ręce na mój widok,padło hasło „szpital” i mój wielki sprzeciw. Uparłam się aby zostać w przychodni. Chwała Bogu zlitowali się nade mną i pielęgniarki starały się podpiąć mnie pod kroplówkę. Niestety,byłam tak skrajnie odwodniona że po 5-ciu próbach wkłucia się kobita na siłę wbiła mi wenflon i trzymała ok.20 min aby nie wypadł. Makabra. Dostałam jakiś dziwnych drgawek. Po 3 godzinach postawili mnie na nogi ale przypominałam zombie. Urodziny przestawiliśmy na dzień później. Urodziny jak urodziny,najazd rodzinny,dzieciaki,masa jedzenia,słodyczy,prezenty .Oczywiście nie obyło się bez scen,jedna z babć zamiast poświęcić czas wnuczce w dniu Jej święta wpadła dosłownie na 2 godziny i jak tylko mogła szybko gnała do drzwi z hasłem,że jutro do pracy idzie i musi sobie odpocząć. Wszystkie oczy zdziwione skierowane na mnie,na matkę zombie z dnia poprzedniego. I co powiedzieć gościom w takiej sytuacji? Taka jest moja matka,wiecznie muszę się zawodzić na niej i zostać sama z tym niesmacznym uczuciem… Do niej nie dochodzić,że robi przykrość własnym wnukom. Jednak urodziny uznajemy za udane i na pewno pamiętne.

 

Takie małe,szybkie podsumowanie osiągnięć Oliwii na 12 miesiąc życia:

  1. chodzi,goni a wręcz biega
  2. wspina się niczym mała małpka po meblach
  3. stara się jeść samodzielnie (dziubie)
  4. waży 10,5 kg
  5. mierzy 78 cm
  6. GADA! (mówi pojedyncze słowa typu:mama,tata,baba,pa pa,czessccc,daj,nie,co to itp.)

 

Kolejną pechową sprawą, która ponownie zajęła mnie na tyle,że nawet nie pomyślałam o wpisie na blogu był…udar słoneczny. Moja miłość do słońca i upałów w tym roku wystawiła mnie na próbę,nie wytrzymałam fali upałów i pod koniec wakacji, po wycieczce na basen poczułam się gorzej. Z każdą godziną była już tylko gorzej,na tyle złe,że z domu zabrała mnie karetka a w szpitalu stwierdzono-udar słoneczny. Okropne uczucie i cieszę się,że na szczęście wszystko dobrze się skończyło. W każdym bądź razie,trafiłam na super zespół lekarzy który się mną zajmował. Przy okazji tego „pobytu” wyjaśniła się długoletnie zagadka moich dziwnych dolegliwości. Zdiagnozowano u mnie tężyczkę,od lat cierpię na dziwne drętwienie rąk,stóp itp. Zawsze miałam wytłumaczenie na mój stan,a tu wyskoczyło coś o czym nie miałam pojęcia. W efekcie jestem teraz pod opieką neurologa i endokrynologa. Mąż się śmieje że nie przyjmą już mnie nigdzie na gwarancje,że w tym roku wyczerpałam już limit dziwnych zdarzeń.

Sprawą nr.3 absorbującą mnie ostatnio, jest mała wojna domowa. Działania wojenne są na szczęście na froncie teściowie-szwagrowie. Po wielu miesiącach,dobrze ukrywana tajemnica szwagierki ujrzała wreszcie światło dzienne. Szwagierka,od maja br, przyprawiała rogi mojemu szwagrowi,jej wyrachowanie jednak pozwoliło się jej jeszcze nachapać do końca,naciągając szwagra na wczasy w Grecji i w Polsce .Atmosfera w domu przypomina istne działania wojenne,tym bardziej,że szwagier stara się o odebranie praw rodz. byłej już partnerce. Od kilku dni mamy trochę więcej spokoju i ciszy po wyprowadzce tej francy,zobaczymy co będzie dalej. Jak na ironię śmiać mi się chce do rozpuku,po całej tej sytuacji która miała miejsce,przyszła do mnie Teściowa. I to z przeprosinami,po długich rozmowach i wielu przeprosinach wyszło na jaw dlaczego teściowa była do mnie negatywnie nastawiona. Wszystko to było sprawką szwagierki, która zazdrosna o mnie i wiele innych spraw związanych ze mną knuła za moimi placami. Najciemniej pod latarnią! W pełni to przysłowie pasuje do sytuacji,nie zauważyłam,że na zamkniętymi drzwiami szwagiereczka obrabia mi plecy,celowo chachmęci,podburza i podjudza,kłamstwo goniło kłamstwo. Ale skończyło się i oboje teściowie gorąco przeprosili mnie .Widzę,że naprawdę jest im głupio,że dali się wodzić za nos takiej wyrachowanej francy,której de facto chodziło o to…aby wykurzyć wszystkich z domu i mieć go tylko dla siebie. Pazerność,jakie to proste,i smutne. Tak to wszystko w skrócie wygląda,a teraz,z racji dzisiejszej daty,idziemy świętować urodziny teściowej.

1 Urodziny naszej księżniczki

 

Dziś dodaję tylko zdjęcie ( na PRZEPROSINY za nieobecność,tak wiele się zdażyło…)   Wszystko Wam kochani opiszę,tymbardziej,że naprawdę jest o czym pisać.urodz

Chodzi!!!

Oliwia zrobiła wszystkim prezent z okazji swoich urodzin i chodzi!!! Nie mogę nacieszyć się :) Moja mała dziewczynka nie jest już taka malutka i każdego dnia uświadamiam sobie ,że jest z każdym dniem starsza,mądrzejsze,zdolniejsza

Przygotowania

Urodziny tuż, tuż.Wielki dzień i rodzinna impreza (o zgrozo!) nadchodzą wielkimi krokami.Szykujemy sie jak na małe wesele,bo aż 30 osób zapowiedziało wizyte.Z tej okazji mam wielkie pytanie,co sensownego można sprezentować dziecku na roczek? Bardzo proszę,opowiedzcie jak to było u Was na urodzinach,może ktoś podpowie mi super prezent. Relacja z urodzin po 25.07 :)

Dzielna jak lew

Dzisiaj po godz 13 bez płaczu,paniki,bólu i krzyków,w całkowitej ciszy (i skupieniu) przekłuliśmy uszka Oliwii.Córcia na godzine przed zabiegiem dostała znieczulenie w maści Emla (polecam wszystkim) ale niestety maść ścierała co 1 minutę więc przeszliśmy na plastry Emla.Po godzince wróciliśmy do kosmetyczki (którą nawiasem mówiąc, skrupulatnie wyszukała i sprawdziła mama,specialnie odwiedziłam salon wcześniej, aby na spokojnie porozmawiać i zobczyć wszystko na własne oczy) Liwinka protestowała przy zaznaczeniu flamastrem miejsca przekłucia,na pomoc przyszły nam panie fryzjerki.Sprawnymi,szybkimi 2 ruchami kosmetyczka przebiła uszka, a Olli…nawet nie drgneła powieka.Szczerze? byłam zaskoczona,spodziewałam się,że będzie protest z Jej strony,niezadowolenia a już najbardziej bałam się,że może odczuć ból.A tu nic! Wygląda przepięknie,jak pradziwa księżniczka. Mam nadzieję,że teraz będą się ładnie i spokojnie goiły uszka. A tak od strony zaplecza tego tematu,od prawie 3 miesięcy czytałam co mi wpadło w ręce na ten przpijania uszu,odwiedziłam 4 salony kosmetyczne zanim trafiłam na właściwy.Spotkałam i naciągaczkę dla której najważniejszy był zysk i totalnie zacofaną,tępą babę,i normalna (kompetentną) kosmetyczkę.Wspólnie omówiłysmy cały „zabieg”,mogłam zaobaczyć sprzęt na którym pracuje Pani kosmetyczka i przede wszystkim,co najważniejsze bo chodzi o komfort i wygodę dziecka – wybrać odpowiedni rozmiar kolczyków.Są duże,średnie i małe.Wspólnie dopasowałyśmy odpowiedni dla Oliwii a efekt jest piekny.Oczywiście,Tatus jeszcze bardziej chodzi zakochany w swojej księżniczce :)

page

[url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/p19ucsqvkm7ukks7.png[/img][/url]