O mnie:

Jestem mamą dwójki wspaniałych dzieci.Do niedawna byłam samotną mamą z milionem problemów i endometriozą.W końcu na mojej drodze stanęła miłość mojego życia.Układamy nasze życie na nowo z niepłodnością w roli głównej....Moje życie pełne jest ironii i iracjonalnych sytuacji.Nie poddaję się i staram się walczyć,uporać z życiem i zmorą niepłodności.
Po wygranej walce w procedurze In Vitro na nowo cieszę się urokami macierzyństwa.Nie zawsze jest łatwo,ale dla każdego uśmiechu moich dzieci warto jest ponieść największy trud

Listopad 2013
P W Ś C P S N
« paź   gru »
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930  

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 176543
  • Dzisiaj wizyt: 62
  • Wszystkich komentarzy: 300

Miesięczne Archiwa: Listopad 2013

Usg – odklejająca się kosmówka…

Tak było piękni,jak w bajce…a teraz płaczę i czuję jak ten potworny strach paraliżuje mnie.Lekarz z Kliniki wykonał mi usg,potwierdził ciąże i uznano ją w sumie nie za3 tydzień ale za 5.Niestety zawsze musi iść za nami zmora,która podcina skrzydła…lekarz wykrył też krwiak tuż obok pęcherzyka ciążowego i najprawdopodobniej jest to odklejająca się kosmówka z krwiakiem…Poczułam się jakbym dostał jakiś straszny wyrok…Nadal chce mi się płakać…Sam pęcherzyk ciążowy jest prawidłowy i ma 1,4mm a krwiak aż 3,6mm.Mój lekarz zapisał mi nadal luteinę,dostałam zwiększoną dawkę kwasu foliowgo i femibion natal,kolejna wizyta 9.12.Mam się totalnie oszczdzać i leżeć w łózku.Tak bardzo boję się…..

18 Dzień po transferze

Zaczynam się bać i denerwować,nie wiem czy po prostu przesiliłam się czy zaczeło się coś dziać.Cały dzień pobolewał mnie brzuch,niby tak dalikatnie,niby takim bólem podobnym do okresu ale po jakimś czasie zaczełam się tym denerwować.Dzwoniłam do swojgo lekarza ale niestety już go nie było.Zastanawiałm się czy z samego rana w sobotę podjechać na pogotowie,miałam wielką nadzieję,ż usłuszę od lekarza,że to zupełnie normalne i po prostu panikuje.Póżniej,już sama nie wiedziałam czy sama przesadzam czy po prostu mam takie dziwne uczucie w podbrzuszu jakby coś tam było.Nie pojechaliśmy na pogotowie bo czuję się lepiej ale bacznie się obsrwuję,mam nadzieję,że wszystko będzie dobrze.

Rozmawiałam z lekarzem ze szpitala i nie jest konieczna wizyta,wszystkie możliwe leki i tak przyjmuję w domu(3x200mg luteina) mam konicznie leżeć i to do oporu bo najprawdopodobniej prześilam się.Uspokoiłam się po tej rozmowie i mam nadzieję,że wszystko będzie dobrze.

14 Dzień po transfrze :D

 

 Moja beta hcg na 14 Dzień po transfrze wynosi 1654!!!Nie mogę w to uwierzyć,płakać ze szczścia mi się chcę!Dzwoniłam do kliniki i tam też bardzo zadowoleni wszyscy są,moja ulubiona pani rejstratora aż usiadła z wrażenia :D 27 Listopada o godz.10:30 będziemy mieć usg potwierdzając ciąże (które tak defakto było wczoraj – dziękuję mój lekarzu) Boże tak bym chciała aby wszystko nadal było dobrze,czuwaj nad nami bo zaczynam się bardzo bać,tyle złych rzeczy dzieje się dookoła :( Niestety mój dobry nastrój musiał zepsuć mój „wspaniały” szef.Dzwoniła do mnie aby się dowiedzieć kiedy przyjdę do pracy,w głosie miał tak wielką pretensję,że można by się było przez nią przewrócić gdyby była widoczna.Wprost zpytał mnie kiedy skończę chorować,bo przecież święta idą!A co mnie to obchodzi?ponad 2 lata pracowałam u niego bez umowy non stop zbywając,że umowę dostanę za miesiąc,dopiero kiedy zagroziłam wizytą inspkcji pracy-umowa znalazła się.Już nie mogę doczekać się kiedy go poinformuję,że nie wracam bo jestem w ciąży :> …Nich się to wszystko dobrze poukłada,proszę.

13 Dzień po tarnsfrze – Pierwsza wizyta

Dziś mija 32 dzień cyklu i 13 DPT,byłam dziś u swojego „zwykłgo” lekarza bo musiałam przdstawić Mu wyniki 1bety hcg aby mógł mi wystawić kolejne L4.Doktor bardzo uciszył się z wyników bo hcg w 11 DPT wyniosło dokładnie 285,9 (żle podali mi wynik przez telefon) Doktor śmiał się bo wynik wskazuje na 4-5 tydzień ciąży a w rezultacie jest to 2 tydzień,lekarz zrobił mi nawt usg na którym widać było bardzo maleńki pęchrzyk ciążowy,więc wszystko na tym etapie jest w porządku :D i prawidłowo.Mój lekarz i ja zadowoleni jesteśmy,po raz kolejny gratulował mi i bardzo mocno trzyma kciuki za mnie :) Kolejna wizyta 9.12.13 a jutro bądż pojutrz właściwe oznacznie bety hcg :D I wszystko było by wspaniale jak w bajc gdyby nie to,że chrześniak z którym mieszkamy zachorowal na ospe wietrzną na którą ja nie chorowałam…jestem przerażona,od 3dni przbywam tylko w swojej sypialni i „na góre” domu nie wchodzę w ogóle aby nie mieć żadnego kontaktu z Nim.Moji lekarze jedyne co mi mogli zalecić to izolację,więcj witamin,tranu,wapno i herbatki z naparu imbiru.Cikawostką jest to,że kilku lekarzy z którymi twierdzi,że mogę mieć nabytą odpornośc na tą chorobę ponieważ ok.3-4lat temu mój synk był chory na ospę a ja spędzając z nim czas 24/7 ni zaraziłam się.Moja mama była chora na ospę w wieku 15 lat a 5lat póżniej ja przyszłam na świat.Więc może jakąś odporność mam,pytałam o badanie w kierunku igG vzv ale na wynik czeka się 10dni…Boże mam nadzije,że ani mi ani zwłaszcza maluszkowi nic się nie stanie.Jestem przrażona,może zna ktoś jakiś dobre sposoby na odpornośc albo walkę z wirusami?

Beta HCG

 

 

 

 

 

 

Płaczę ze szczęścia!!! Byłam z samgo rana na badaniu krwi,30 sekund i po sprawie.Niestety na wynik musiałam poczekać aż do 14.Z wybiciem tej godziny zadzwoniłam do laboratorium z drżącym sercm i dwókrotnie prosiałam o powtórzenie wyniku bo nie mogłam uwierzyć…275,5!!!
Zatkało mnie z wrażenia,nie spodziewałam się tak wysokiego wyniku jak na 10 dzień po transfrze.Zapłakana dzwoniłam do męża,tak bardzo cieszył się :D  Znowu przekonażał się ze mną,że jak coś powie to i to i tak jest a ja Go nie słucham ;) Ogromnie ciekawa jestem co pokaże kolejne oznacznie beta hcg we wtorek.Moja nadzieja urosła do ogromnych rozmiarów i nic jej nie pokona!Boże czuwaj nadal nade mną,proszę!!!

9 DPT Rozpacz mieszana z nadzieją

9 Dzień po transfrze…Od dziś już nie wiem w co mam wierzyć i co myśleć.Poprosiłam wczoraj męża aby kupił mi jakis inny test niż te które mam.Byłam pewna,że pokarze to samo co wcześniejsze testy i pomyliłam się.Siadłam sobie na… i już wstać z wrażnia nie mogłam,zamiast upragnionych 2 kresek tylko jedna.Dopiro po ok 10 min.pojawił się cień 2 krski al ledwo co dostrzegalny.Pobiegłam do toalety zrobić koljny test (z tych co mam) i to co pokazał zaskoczyło mnie…2 kreski,normalne,widoczne.SZOK.Póżniej doczytałma się,że ten test od męża wykrywa hcg powyżej 25jed.a mój 20…czyli nadal mam bardzo niskie stężenie hcg,martwię się,że to będzie ciąża biochmiczna której ta bardzo boje się.Mąż w tajmnicy zadzwonił do naszej kliniki aby dowiedzieć się czegoś więcej.Wytłumaczyli mu,że na tsty za wczśnie i abym poczekała do 14-15dnia bo wtedy wynik będzie prwidłowy i nie sugerował się zwykłymi testami bo one nie są rztelene.Popłakałm się kiedy mężuś zadzwonił z tą informacją,kazał mi się nie poddawać i nie tracić nadzieji bo wszystko może być dobrze.Ale i tak czuję jak we krwi miesza mi się rozpacz z nadzieją,tak bardzo nie chcę zawięść męża i syna,tak bardzo pragnę aby spełniło sie ich marznie.Robię wszystko co tylko mogę,oszczdzam się jak tylko się da,zdrowo się odżywiam,staram się nie denrwować,leżeć,zażywać lekarstwa,witaminy itp.ciągl myślę co jszcz mogę zrobić amy maleństwo mogło z mną zostać?W poniedziałek mam wizytę u swojego „zwykłgo”lekarza i muszę już przyjść do Niego z 1 wynikim bety by mógł mi wypisać kolejne L4 (ni mogę wrócić do pracy bo odrazu straciłam bym ciążę) Problem w tym,że jutro będzie dopiero 10 dpt więc trochę za wczśnie na badanie które i tak pewnie będzie niskie.Właściwe oznacznie mam wykonać dopiero w przyszłym tygodniu w wtorek-środę.O Boże dodaj mi sił aby poradzić sobi z tym wszystkim.Nie wiem co dalej myśleć ani  robić…

 

7 DTP (pierwszy test)

 

 

 

 

Równy tydzień po trasferze,sama nie wiem czy cieszyć się czy już brać pod uwagę to,że może się ni udać…Czytam masę różnych rzeczy po internecie i już nie wiem co myśleć.Piersi przstały mnie boleć,jajnik też się uspokoił,brzuch już nie jest taki twardy i napięty.Zrobiłam dziś rano pierwszy test ciążowy i głęboko w duchu miałam nadziję,że pokaże coś lepszego.Dopiero po ponad 5 minutach ukazała się bardzo,bardzo blada druga kreseczka,ledwo zauważalna,jakby jej cień…Ale w sumie jest…To  oznacza,że poziom beta hcg wzrósł ale nawet 7 dni po transferze jest dość niski i nie wynosi 20jednostek.Czytałam te różne fora,ludzie na nich piszą,że będą po transferze 5dniowej blastocysty już po 7dniach mają dużo wyższe hcg,martwię się,że z tego nic nie wyjdzie.Ogarniają mnie złe myśli i dziwne przeczucia,w piątek tj.10 dzień po transferze będe wykonywać test beta hcg z krwi,Boże proszę niech będzie pozytywny!Nie wyobrażam sobie tego co może być jak się nie uda…Nie wiem czy faktycznie nie przejmować się tym,że nic mnie nie boli i dobrze się czuję czy jest to już sygnał,że ta ciąża to ciąża biochemiczna której tak się boję…czuję,że zwariuję…

4 DPT

To już 4 dzień po transferze,póki co czuję się dobrze i mam ogromną nadzieję,że wszystko prawidłowo się układa.Zaobserwowałam u siebie kłucie w jajniku i w macicy,podobne jak przed okresem (który mam nadzieję,że nie pojawia się) brzuch mi napuchł i stał się cały twardy,jednak dziś to trochę ustępuje.Od 2 dni też pobolewają mnie sutki i dziś mam wrażenie,że napuchły mi piersi,co chwilę też jestem głodna i biegam do toalety.Bardzo chciałam bym aby faktycznie były to pozytywne objawy i maleństwo już znalazło sobie miejsce w brzuszku.Mąż ciągle głaska mnie po brzuchu,nawet w nocy kiedy się obudzi.uspokaja mnie mówiąc,że napewno z nami zostanie bo gdzie znajdzie drugich takich rodziców jak my :) Chciałam bym aby udało się,dla Niego…i dla mojego synka aby już nie był taki samotny.Wczoraj dostałam testy ciążowe bo nie potrafiłam się powstrzymać i zamówiłam aby już w przyszłym tygodniu spróbować co pokażą,znalazłam też bardzo ciekawy test na płeć dziecka i zastanawiam się nad zakupem.Licząc wszystko,nasz maluszek ma dziś 9 dni,ciekawe jaki jest już duży? :D

Dla zainteresowanych:http://allegro.pl/test-na-plec-plci-dziecka-od-6-tyg-ciazy-nowosc-i3696276221.html

1 Dzień po transferze

Po wczorajszych wrażeniach i przeżyciach padłam jak przysłowiowe 2 grosze i spałam jak zabita całą noc.Nie mogę przyzwyczajić się do tego,że teraz jestem w dwójkę,muszę zwolić ze wszystkim co robię.Trochę to do mnie podobne bo normalnie wiecznie zabiegana,nie mająca na nic czasu i wszystko robiąca w biegu teraz muszę dla mojego kwiatuszka przystopować.Dziwnie siedzi mi się samej w domu (przynajmniej nie ma Teściowej i nie słyszę jej wiecznego narzekania na wszystko)
Po serii tabletek (Euthrox n25,Encorton,Witminy,Tran oraz Luteina) zrobiłam obiadek jednak nie potrafię przestać myśleć o maleństwie w moim brzuchu,ciaglę boję się,że coś pójdzie nie tak…Tyle obaw i strachu….Dzwoniła do mnie pani embriolog z informacją o tym,że 2 zarodki pozostały i zaostały zakrwiokonserwowane,przy okazji zapytałam jaką metodą zostały zapłodnion nasze nasionka bo wczoraj już nie myślałam po tamtej tabletce.ICSI…trochę mnie to zmroziło,miało być klasyczne,naturlne IVF.Embriolog powiedziałam mi,że to dlatego,że moje jajeczka miały bardzo pogrubiałą otoczkę i nie chcieli ryzykować w laboratorium straty naszych „skarbów”.Jednak póki co wszystko jest dobrze więc tego muszę się trzymać a nie wymyślać.Muszę przyznać,żę  spacer po mojego syna do szkoły niesamowicie mnie zmęczył (20min w jedną stronę) Zaraz po powrocie 2 dawka Luteiny i sen.Zamówiłam dziś  5 testów ciążowych na allegro i już planuję kiedy zrobię pierwszy.Myślałam aby to był 12 listopada w dzień urodziń mężusia-7 dzień po transferze,może już coś będzie widać :)

Embriotransfer

Sama nie wiem jak ubrać w słowa myśli i uczucia  które teraz kłębią się we mnie.Jsteśmy szczęśliwi!Z samego rana wyruszyliśmy do kliniki a n mijscu spotkałam się w tym samym gronie co na punkcji.Pielęgniarka podała mi Dormicum (7,5mg tabl.) po którym miałam się poczuć jak po alkoholu ;) ale skończyło się tylko na kręceniu w głowie,które szczerze nie przszkadzało.Dopiero póżniej dowiedziałam się,że jest to lek przygtowujący do zabiegów i działa rozkurczowo,rozlużniająco,uspokajająco i nassenie.Dziś wszystkim przecierałam szlak i jako pierwsza „szłam”.Na początku mielśmy rozmowę z panią embriolog,któa opowiedziała nam co się działo z naszymi zarodkami,jak się rozwijały i który wybrała.Stwierdziła,że nasz kwiatuszek jest naprawdę piękny i bardzo dobrze rokuje więc możemy spać spokojnie.Póżniej zaproszono mnie na tą samą salę w której odbywała się punkcja.Lekarz zrobił mi najpierw usg i oznajmił,że endometrium też pięknie i odpowiednio urosło i aż prosi się o lokatora :) i to by było tyle…bo już nic więcej nie poczułam.Cały zabieg trwał może 2-4minuty podczas których totalnie nic nie poczułam,nawet nie wiedziałam,że lakarz ia już „działał” :) Pielęgniarka przyjechała moim łóżkiem na które bardzo delikatnie i powoli przeniesiono mnie i zawieziono do sali pozabiegowej gdzie zasnłam z nogami w górze na ponad 2,5 godz.Efekt dormicum.Po przebudzeniu badzo badzo chciało mi się iśc do toalety,pozwolono mi się ubrć al wszystko mam roić powoli i spokojnie.Mój mężuś prawie „zakwitł” czekając na mnie ale uśmiech którym mnie przywitał był jednym z najpiękniejszych jakie mi podarował.Dostałam specialną rozpiskę z rzeczami dozwolonymi i zabronionymi po transferze.Przede wszyskim odpoczywać,nic nie podnoscić,dużo spać i zdrowo jeść.kolejna recepta na luteni 200mg (2 opak. ok 310zł) Jutro będziemy mieć kolejny telefon z kliniki odnośnie kriokonserwacji zarodków które zostały,choć mam gromną nadziję,że już nie będziemy musieli więcj podchodzić do tej procdury.Teraz czekam na wykonanie testu bta hcg które mogę wykonać w dowolnej placówce.Najbardziej z całego dzisiejszego dnia podobały mi się sytuacje.kiedy już wyszliśmy z kliniki i usiedliśmy na spkojnie w samochodzie a mój mąż ucałował mnie w brzuch i przywitał się z naszym maleństwem,już po powrocie do domu,przy obiedzie ja z koleji wyszeptałam mężowi do ucha „nasz pierwszy wspólny obiad w czwórkę”.JEsteśmy bardzo szczęśliwi i pełni wiary,nadzieji,że nasze maleństwo już z nami pozostanie :)

 

[url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/p19ucsqvkm7ukks7.png[/img][/url]