O mnie:

Jestem mamą dwójki wspaniałych dzieci.Do niedawna byłam samotną mamą z milionem problemów i endometriozą.W końcu na mojej drodze stanęła miłość mojego życia.Układamy nasze życie na nowo z niepłodnością w roli głównej....Moje życie pełne jest ironii i iracjonalnych sytuacji.Nie poddaję się i staram się walczyć,uporać z życiem i zmorą niepłodności.
Po wygranej walce w procedurze In Vitro na nowo cieszę się urokami macierzyństwa.Nie zawsze jest łatwo,ale dla każdego uśmiechu moich dzieci warto jest ponieść największy trud

Styczeń 2014
P W Ś C P S N
« gru   lut »
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 176543
  • Dzisiaj wizyt: 62
  • Wszystkich komentarzy: 300

Miesięczne Archiwa: Styczeń 2014

14 Tydzień

I po wizycie :) Dzisiaj pierwszy raz miałam robione usg brzuszne,tak bardzo denerwowałam się co ono pokaże i na szczęście pokzało bijące serduszko maluszka :) Widziałam go dzisiaj w pełnej okazałości (jaki śliczny) Wszystkie wymiary i pomiary są prawidłowe ale dzidzia znowu nie zabardzo chciała się ruszać :( Moja waga na szczęście już trochę unormowłą się i od prawie miesiąca zatrzymałam się na 60kg.Trochę ten wzrost na początku był za szybki ale juz jest dobrze,niestety moje ciśnienie wystraszyło dziś doktora i mnie…140/70! nigdy takiego nie miałam,zazwyczaj 120/80 a tu tyle!Mój lekarz uspokoił mnie i pytał kiedy robiłam ten pomiar i okazło się,że „za szybko”bo zaraz po dojściu do przychodni.Kolejny wynik już był niższy jdnak kazano mi 2 razy dziennie mierzyć i zapisywać wyniki.Czuję się zupełnie dobrze,tymi wcześniejszymi skurczami mam się nie przjmować bo możliwe,że już zaczełam czuć skurcze Alvareza.Mam nowe zdjęcie,które cięko było zrobić ale jest w mych rękach i cieszy :) Już nie mogę się doczekać kidy pokaże go mężusiowi :) Od jutra zaczyna się 1 dzień drugiego trymestru ,1/3 za nami

Recepta,kotlety…apetyt

Byłam wczoraj u mojego lekarza,nie żeby coś sie stało ale poprostu żle wypisano mi ostatnią recepte i zabrakło mi lutiny do kolejnj wizyty.Recepte dostałam od ręki,lekarz wypytywał jak się czuje i czy wszystko w porządku,na szybko opowidzialam mu o skurcach które pojawiła się a teraz na szczęście ustały i o tym dziwnym kłuciu.Wytłumaczył mi ,że póki biore no-spę i nic więcej niepokojącego się nie dzieję to napewno wszystko jest dobrze.W sumie nawet bardzo dobrze się czuję,nawet mdłości już też przeszły.Kłucie jest efektem rozszeżającej się macicy i jej ucisku stąd taki efekt.Już nie mogę się doczekać poniedziałkowego usg,może wreszzcie dostanę jakieś śliczną fotkę mojego skarbu i może teraz zobaczę jak bryka w brzuszku.Apetyt tak dopisuję,że potrafię jeść co 2-3 godziny,nie mogę patrzeć na mięso a jak już czuję jego smak to aż naciąga mnie a teściowa ciągle za mną chodzi i kontroluje co jem,wciska mi kotlty i gulasz a ja wolę banany,dzemy,kiszoną kapustę,zieniaczki itp.ech….Ciekawe co przyniesie poniedziałek…i dzisiejsze zebranie u mojgo 7-latka ????

Skurcze i krwawinie

Dziś zaczął się 11tydzień…niestety od wczoraj regularnie przeżywam stres jak cholera.Najpierw wiczorm,przy kolacji leżałam i jadłam kanapki gdy nagle na środku podbrzusza,mniej więcj na wysokości szyjki macicy poczułam tak ostre kłucie że aż zesztywniałam.Wystraszyłam się w pierwszym momencie nie widziałam co się dzieję,po ok.25-30min. znowu identyczne kłucie ponowiło się.To były skurcze a mi akurat skończyła się no-spa.Na szczęście do rana już nie pojawiły się a mi udało sie znaleść no-spe u teściowj i natychmiast ją zażyłam.Rozmawiałam z moją mamą która uspokoiła mnie że to były skurcze i że to jest normalne,jednak żebym znowu zaczeła zażywać no-spę i leżała.Jeśli nie daj Boże nasiliły by się natychmiast jechać do lekarza.Mało tego,musiałam iśc za potrzebą do toalety,ucieszyłam się bo tym razem wszystko gładko „poszło” biorąc pod uwagę wcześnijsze zaparcia.Jednak na papierze toaletowym zobaczyłam krew…serce mi staneło i nogi się ugieły,w muszli było pełno krwi.W panice zaczełam sprawdzać skąd ona wypływa modląc się w duchu.Wydwało mi się że jednak z odbytu.Pobiegłam po aplikator z luteiny i chyba z 10razy sprawdzałam jaki kolor ma wydzielina na nim.Bogu dzięki była czysta a ja dowiedziałam się że najprwadopodobniej przy wyprużnianiu się pękło bądż zostało rozcięte naczynko bądż ścianka i stąd krwawinie.Znowu podziękowania dla mojej mamy.Panikuje tym bardziej,że nigdy w 1 ciąży nic mi się nie działo,wtedy dosłownie bez żadnych objawów wszystko się odbyło a teraz cuda przez któr boję się jak cholera.Już naprawdę wolę leżeć plackiem w łóżku aby tylko nic się nie działo.Znowu boję się :( a męża omało nie przyprawiłam o zawał serca.

[url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/p19ucsqvkm7ukks7.png[/img][/url]