O mnie:

Jestem mamą dwójki wspaniałych dzieci.Do niedawna byłam samotną mamą z milionem problemów i endometriozą.W końcu na mojej drodze stanęła miłość mojego życia.Układamy nasze życie na nowo z niepłodnością w roli głównej....Moje życie pełne jest ironii i iracjonalnych sytuacji.Nie poddaję się i staram się walczyć,uporać z życiem i zmorą niepłodności.
Po wygranej walce w procedurze In Vitro na nowo cieszę się urokami macierzyństwa.Nie zawsze jest łatwo,ale dla każdego uśmiechu moich dzieci warto jest ponieść największy trud

Luty 2014
P W Ś C P S N
« sty   mar »
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
2425262728  

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 178808
  • Dzisiaj wizyt: 1
  • Wszystkich komentarzy: 300

Miesięczne Archiwa: Luty 2014

Ruszam się,wiercę,kręce :)

Wczoraj rozpoczął się 18 tydzień,uwierzyć nie mogę jak to szybko leci,niby dzień za dniem w domu takie same a jednak…Brzuszk już urósł mi na ponad 20cm,przytyłam ponad 9 kg,co bardzo cieszy męża ale najfajniejsz jst to,że stojąc tyłem nie pozna się że jestem w ciąży.Mam taką fajną piłkę z brzuszka,ideentyczną miałam przy pierwszej ciąży.Jednak najpiękniesze i najważniejsze jest to,że już od połowy 17 tygodnia zaczełam czuć ruchy!Najpierw delikatne ale teraz z każdym dniem nasilają się i jestem w szoku że są już aż tak mocne.Maluch zaczyna aktywność popołudniem i wieczorem,czasami tylko przesuwa się i jakby rozprostowywał nożki a czasami dosłownie kęci się dookoła!Jestem w wielkim szoku bo tak mocne i intensywne ruchy przy pierwszej ciąży czułam w połowie 6miesiąca a teraz nawet mój mąż jest w stanie wyczuć ruchy.Niestety zdaża się też dzień z brakiem ruchów lub tak słabymi,że nawet leżąc z ręką na brzuchu ciężko mi je wyczuć.Martwię się wtedy tak,że najchętniej odrazu ubrałam bym się i pojechała do lekarza.Mimo wszystko staram się na bierząco monitorować aktywność.A tak spoza tematu,może już wcześniej wspominałam,jesteśmy w trakcie budowy naszego domku i cała happy jestem bo zaczeliśmy robić instalację elektryczną a zaraz po niej tynki wewnętrzne.Niestety nie zdązymy z wykończeniem domu do lipca ale są realne szanse,że  do końca roku wprowadzimy się o czym bardzo marzymy.Czas pokaże czy finanse nas nie wykończą :( Za troszkę ponad półtora miesiąca mój synuś skończy 8lat,w tym roku planujemy zrobić Mu wyjątkowe urodziny z jakimś mega tortem (pewnie mojej produkcji) super atrakcjami-czytałam że jest możliwość organizacji przyjęcia urodz. na ternie klubu jeżdzieckiego.Mój Dopik kocha wszystkie zwierzęta a w tym roku chcemy zapisać Go na naukę jazdy konnej więc urodziny z końmi były by super zabawą i przeżyciem.Zastanawiamy się nad prezentem,wszyscy jesteśmy zapalonymi akwarystami więc może sprezentujemu Mu tzw.krewtarium.Uwielbiam zawsze organizować jakieś niespodzianki dla moich bliskich,może więc znajdę jeszcze coś ciekawszego?
A tak przy okazji,postanowiłam powrzucać kilka zdjęć.

12 cm szczęścia

I kolejna wizyta za nami.Wszystko w normie,problem z ciśnieniem na szczęście okazazł się jednorazowy i najprawdopodobniej był wywołany stresem.Teraz jest już w normie i średnio wynosi 110/70  Lekarz trochę się zmrtwił tym moim kłuciem w brzuchu i zapisał mi dodatkową dawkę luteiny (3 razy dziennie) męczą mnie też  okropne duszności,zwłaszcza po posiłku i niemal muszę ziewać aby złapać oddech.Muszę się też przyznać,że przytyłam 9kg :( z których za to bardzo cieszy się mój mąż.Niestety znowu nie udało mi się poznać płci maluszka gdyż postanowił się schować i leżał tyłem :) Mąż bardzo się cieszy bo chce poznać płeć dopiero przy porodzie tym samym stwierdził,że maluszek już teraz go słucha.Nagabywacz jeden.A mnie coraz bardziej łapie syndrom gniazda,już z największą przyjemnością zrobiłam bym wszystkie zakupy dla bobaska,już wybrałm łóżeczko i wózek ale na to jeszcze za wcześnie,jutro stuknie 17 tydzień.

Domowo-Ciążowo

Każdy dzień taki samy,jem śpie,kręcę się bez większego celu po domu.Monotomia dnia codzinnego,nie jestem do niej przyzwyczajona.Zawsze gdzieś biegałam,latałam,nigdy na nic czasu nie miałam a teraz jak na ironię nie wiem co z nim robić.Każdy dzień jest identyczny.Spię do 10 rano,jem,sprzątam,gotuję i wielką niecirpliwością czekam aż ktoś z moich bliskich wróci do domu.Choć z drugiej strony nie mogę nażekać bo wreszcie znajduję czas na swoje pasje-plastykę i książki :) Dla zabicia czasu zaczłam robić koszyki z papierowej wikliny-polecam wszystkim.Zaczełam odczuwać tzw.”syndrom zakładania gniazda”,już teraz najchętniej przygotowałam bym wszystko na powitanie maluszka.Co chwilę robię porządki w szafach,starama się wygospodarować dodatkowe miejsce,zastanawiam się gdzie „wcisnąć” nowe meble,buszuje po allegro w poszukiwaniiu wóżka,ubranek,łóżeczk.Przyznm,że sprawia mi to wilką radość,ciąglę zastanawiam się jak to będzie jak już będzimy w 4?Mój synuś bardzo czeka na braciszka lub siostrzyczkę,teraz jeszcze mocnij widzę jaki jest samotny :( Mąż chodzi dumny,z każdego dodatkowego kilograma cieszy się jak dziecko,głaska mnie po brzuchu i zaczyna z nim rozmawiać.Ja sama na szczście czuję się dobrze,nic mnie nie boli i czuję jak nabieram sił.W poniedziałek czeka mnie kolejna wizyta,mam nadzieje,że wszystko będzie w pożądku i moż wreszcie poznam płeć :)

[url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/p19ucsqvkm7ukks7.png[/img][/url]