O mnie:

Jestem mamą dwójki wspaniałych dzieci.Do niedawna byłam samotną mamą z milionem problemów i endometriozą.W końcu na mojej drodze stanęła miłość mojego życia.Układamy nasze życie na nowo z niepłodnością w roli głównej....Moje życie pełne jest ironii i iracjonalnych sytuacji.Nie poddaję się i staram się walczyć,uporać z życiem i zmorą niepłodności.
Po wygranej walce w procedurze In Vitro na nowo cieszę się urokami macierzyństwa.Nie zawsze jest łatwo,ale dla każdego uśmiechu moich dzieci warto jest ponieść największy trud

Marzec 2014
P W Ś C P S N
« lut   kwi »
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31  

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 176543
  • Dzisiaj wizyt: 62
  • Wszystkich komentarzy: 300

Miesięczne Archiwa: Marzec 2014

Fatalny dzień

Tak złego dnia nie miałam od kiedy pamiętam.W zeszły piątek postanowiłam zrobić porządek ze sobą,rozjaśninie odrostów które osiągneły prawie 7cm długości.Nie mogłam już na siebie patrzeć w lustrze :( zaopatrzyłam się w 2 opak.mojego rozjaśniacza i zaczeło się…Nie dość że nie mogłam sobie sama poradzić bo zadługie włosy już mam to muszę potwierdzić słowa,że w ciąży włosy okropnie się rozjaśniają.Spaliłam sobie skórę na głowie,same stupki porobiły mi się to włosy zamiast wyjść białe zrobiły się…żółte :( miałam nadzieję,że jak potrzymam to diabelstwo troszkę dłużej to będzie lepszy efekt ale to było na nic.Pięknie wyglądałam pół wlosów srebrny blond z żółtym „beretem”na głowie.Katastrofa.Jednak podczas kolejnej katastrofy omało nie dostałam zawału.Do sypialni wpadł jak burza mój syn z wrzaskiem jakby go ze skóry obdzierali,za żadne skarby nie dało się Go uspokoić a pół dłoni było we krwi.Aż mi kolana zmiękły…w końcu po jakiś 10 minutach udało mi się od Niego dowiedzieć,że poszdł na budowę i młotkiem chciał wykuć beton który mamy przd domem.Uderzył się szpicem z łotka murarskiego prosto w palec i w efekcie zdarł prawie cały paznokieć.Widok straszny.Pojechalismy na pogotowie gdzie założono synkowi 2 szwy…makabra.Jednak wszysko dobrze się skończyło,wracając mąż opowidział mi jak dziwnie zerkali na mnie,a właściwie na moje włosy lekarze.Pękaliśmy ze śmiechu bo faktycznie komicznie wyglądałam.Palec goi się a szwy się rozpuszczą.głowa ponownie rozjaśniona i teraz już wszystko w normie.Już dawno nie przeżyłam takiego strachu jaki napędził mi mój Dopik,teraz omija budowę szerokim łukiem (zobaczymy na jak długo)

USG-uśmiech i łzy

23 Tydzień,6 miesiąc a ja nadal nie mogę uwierzyć,że jestem w ciąży.Jeszcze „tylko”3 miesiące do wielkiego dnia :) tylko i aż…wreszcie,po pół roku udało się mojemu mężusiowi wybrać ze mną do lekarza.W gabinecie trochę był speszony(nadal przeżywa całą procdurę ivf) ale jak tylko przeszliśmy do usg to dostrzegła iskierki w oczach.Dziś o mało sama nie rozpłakałam się,kiedy tak leżałam na kozetce podczas usg,mąż patrzył jak zafascynowany na monitor.Nie da się opisać tego widoku,miał tyle uczuć w spojrzeniu…radość,szczęście,nadzieja,lęk…nie da się opisać tego spojrzenia.Był to jeden z najpięknieszych widoków jakie kiedykolwiek widziałam,a łzy w Jego oczach tak wiele mi uświadomiły.Aż ścisneło moje serce,tak bardzo pragnę urodzić to dziciątko,całe i zdrowe dla Niego,dla największej miłości mojego życia,dla mojgo przyjaciela,powiernika,partnera.Dziecko od zawsze było Jego największym marzeniem,mój synek,który nas jeszcze bardziej zbliżył do siebie sprawił,że nocami,ukryta pod pościelą lub pod szumem prysznica płakałam że nie mogę spełnić marzenia istoty której najbardziej na świecie kocham.Tak bardzo bolało,za wszystko winiłam siebie a On pokazał mi że jestem w błędzie,pokazał mi największą i najsilniejsza wiarę w to,że się uda.I tak się stało.Jesteśmy już coraz bliżej spełnienia naszych najkrytszych marzeń.Boże aby tylko wszystko się udało.Dla Niego…dla synka mojego…dla Nas…(proszę)

Wizyta u położnej

Byłam wczoraj na wizycie u położnej.Dowiedziałam się,że teraz przysługuje mi cotygodniowa wizyta (każda kobieta powyżej 21 tc objęta jest taką opieką) Wizyta była króciótka ale treściwa,zierzono mi ciśnienie,cukier i przeprowadzono szczegółowy wywiad.Dostałam całą torbę  poradników o ciąży,porodzie,wychowaniu i pielęgnacji dziecka. :D Mam już nawet pierwszą pieluszkę,masę inny próbek produktów dla maluszków,nawet witaminy :) Ale najbardziej ciesz się z wielkiego planu ćwiczeń dla ciężarnych które mogę wykonywać w domu jak i na dworze.Położna nauczyła mnie też techniki odychania i rozlużnienia w wypadku skurczów,pokazała jak wstawać,podnosić się.Podczas kolejnej wizyty,która będzie za 2 tygodnie,położna będzie mnie uczyć o technikach zmniejszania bólu podczas porodu i pozycjach.Program szkoły rodznia zrealizujemy indywidualnie :) Ciekawe co na to maluszek?Ostatnio dosłownie szaleje w brzuchu,kręci się,kopie,wariuje :) A ja bidulka zaczynam się już toczyć jak jakiś mastodont,ciężko mi się chodzi i pobolewa mnie dół brzucha.Aż się boję wejść na wagę.W ponidziałek kolejna kontrola u mojego doktora więc ważenie mnie nie minie ;) Jak ten czas leci już 22 tydzień…

Przeziębienie z położną w tle

Wylądowałam wczoraj w przychodni,od 2 dni męczy mnie okropne przeziębienie.Duszę się,cherlam i zdycham jednym słowem.Niestyety nic innego niż rutinoscorbin i syrop prenalen nie mogę zażywać,dodatkowo ratuję się naparem z imbiru,czosnkiem i syropem z mniszka lekarskiego.Za to podczas wizyty miałam niespodziankę,lekarka zaproponowała mi opieke  położnej.Podobno teraz trochę się pozminiało i od 21 tc.przysługuje opieka połoznej.Umówiłyśmy się na przyszły tydzień,ma badać maleństwo i mnie.Zapisałam się też odrazu na warsztaty przygotowawcz do porodu-taka alternatywa dla szkoły rodzenia w domu :)
Już nie mogę się doczkać Jej wizyty.A przy okazji-Wszystkiego najlepszego wszystkim kobietą,nich Wasze marzenia spełnią się!

Półmetek

Ale to przeleciało,uwierzyć nie mogę.Wczoraj rozpoczął się 20 tydzień.W poniedziałek byłam na wizycie kontrolnej,wszystko na szczęście w porządku.Biometria prawidłowa,puls,waga,macica,łożysko,wody wszystko w normie więć czuję się spokojna.Niestety niepokoję się troszkę dziwnym,dość mocnym kłuciem na samym środku podbrzusza.Najprawdopodobniej są to pierwsze skurczę i doktor kazał mi zwiększyć dawkę magnezu do 500mg na dobę.Możliwe,że jst to tż odpowiedz na stres…niestety od jakiegoś czasu zmagamy się z problemem lekceważenia mojego synka w szkole.Przykro mi to mówić ale trafiliśmy na „głupią” i przeambicjonowaną wychowawcznię która nie potrafi sobie poradzić z nauczaniem (Opina 2 psychologów) i w skutek tego wyszedł niezły bigos,małpa uwzieła się na mojego synka z racji Jego nadruchliwości i za wszelką cenę chce nam udowodnić jacy to my jesteśmy nieudolni a ona wspaniała bo jest rzeciż „uczona” jak oznajmia mi za każdą „rozmmową”.Na szczęście stwierdziliśmy że lepij dmuchać na zimne i udaliśmy się do psychologa dziecięcego który potwirdził,że nasz Dopik w 100% jest zdrowy i normalny a problem stanowi niekompetentna nauczycielka,która nie potrafi sobie poradzić z 7-mio latkami.Tragedia-polskie publiczne szkolnictwo…Zobaczymy jak się potoczy ta sprawa,jednak stres jest…niestety.A wracając do kwesti maluszka zawaliłam na całej lini…z ciekawości zapytała lekarza czy może już widać płeć maluszka i myślałam,że usłyszę potwierdznie moich przeczuć.Od początku ciąży mówimy do maleństwa Kubuś,ja i mąż czujemy że będzie chłopczyk a pan doktor stwierdził że widzi dziewczynkę!Tak się zdziwiłam że z wrażenia zapomniała zapytać o wielkość Kubusiowej i wziąść zdjęcie  z usg :( Co by nie było to nie ważne,najważniejsz aby było zdrowe.Ciekawe jak to będzie być mamą dziewczynki?

[url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/p19ucsqvkm7ukks7.png[/img][/url]