O mnie:

Jestem mamą dwójki wspaniałych dzieci.Do niedawna byłam samotną mamą z milionem problemów i endometriozą.W końcu na mojej drodze stanęła miłość mojego życia.Układamy nasze życie na nowo z niepłodnością w roli głównej....Moje życie pełne jest ironii i iracjonalnych sytuacji.Nie poddaję się i staram się walczyć,uporać z życiem i zmorą niepłodności.
Po wygranej walce w procedurze In Vitro na nowo cieszę się urokami macierzyństwa.Nie zawsze jest łatwo,ale dla każdego uśmiechu moich dzieci warto jest ponieść największy trud

Kwiecień 2014
P W Ś C P S N
« mar   maj »
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
282930  

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 176543
  • Dzisiaj wizyt: 62
  • Wszystkich komentarzy: 300

Miesięczne Archiwa: Kwiecień 2014

Nocna zmora

I stało się,franca grzybica zaatakowała na całgo.Dała mi  popalić że hej więc wczoraj z samgo rana popędziłam do lekarza.Pech chciał,że akurat w przychodni musiał paść serwr i było ogromne opóżnienie.W poczekalni czekała na mnie mmiła niespodzianka,dosiadła się do mnie przmmił kobita w 6 misiącu ciąży z którą szybko zaczełam rozmawiać.Po ponad 30 min.na temat ciązy,dzieci i starań zwieżyła mi się,że sama starała się o 1 dziecko prawie 10lat i gdyby nie metoda in vitro nie doczkała by żadnego!Szczęka mi opadła,nie mogłam uwierzyć,że tak blisko,na wyciągnięcie ręki jest osoba która boryka się z tym samym problemem.Pani Helena pochwaliła mi się 2 swoich starszych dzieci i 3 jszcze nie narodzonym,wszystkim dzięki ivf.Coś niesamowitego.Takie historie powinny być jak najcześciej,aby wszystkim starającym dawać nadzieje.
Wracając do mojego palącego problemu,faktycznie lekarz potwierdził grzybice ale ponoć lekka,dostałam jakis tajemniczy krm w 1 aplikacji-Gynazol.Juz nie mogłam doczkać się wiczora aby zaaplikować ów specyfik.Wieczorem jednak tego pożałowałam.Już jakieś 5 min po aplikacji   zaczełam odczuwać mocny ból i przeokropne swędzęnie i piecznie.To jednak nie było nic,z trudem udało mi się zasnąć.Jednak ju7ż do rana nie dane mi było zmróżyć oka.Po 3 godz.obudziło mnie tak mocne szczypanie i swędzenie jakie tylko można sobie wyobrazić.Chciałam już budzić męża aby pojechać do szpitala.Wszystko tak okropnie ppiekło i swędziało na raz,biegiem pod prysznic,okłady,zmycie tgo paskudztwa nie dało nic.Aż łzy mi pociekły.ZAdzwoniłam w środku nocy na pogotowie aby dowiedzić się co robić,tam wyjaśniono mi że poprostu widocznie mam uczulenie na składnik leku i mam czkać aż przestanie działać.To nocne cholerstwo mogę śmiało przyrównać do bólu zęba tak silne było.Dopiero przy entej próbie znalezienia ulgi pomogła mi „maseczka” z żelu do higiny intymnej pozostawiona na skórze(nie zmywana).Nikomu nie polecam tego co dopadło mnie w nocy,a na dodatek jeszcze 3 raz musiałam się przeziębić.Działanie paskudztwa przeszło dopiero ok.7 rano i póki co nrazie nie boli,nie swędzi i nie piecze.Korzystając z sytuacji mykam spać.Dobranoc

Wariactwa w 28 tc.

Miałam pisać dużo wcześniej ale naprawde nie było kiedy i jak,tym bardziej,że namnożyło sie nerwów…ech… :( Kolejny raz moja naiwność wzieła górę i straciłam na tym.Mielismy w piątek pojechać po wózek.Piękny,nówka w super cenie,tzw. gorąca oferta.Wszystko było ustalone i zaliczka wpłacona.W dniu zakupu telefon szanownj pani sprzedającej dziwnie zamilkł,my jednak pojchaliśmy po nasz śliczny wózczek jakieś 40km we wskazany adres po to aby tylko pocałować klamkę.Na miejscu okazało się,że w ogóle taka ulica nie istnieje w tej pipidówce w której byliśmy ani nikt nie słyszał o takowej pani,pieniądze poszły się paść.W drodze powrotnej postanowiłam nie odpuszczać i zahaczyiśmy o postrunek policji zgłaszając oszustwo-co dalej (pwnie i tak piniędzy nie odzyskam) czas i nasz wspaniał policja pokaże.Ja zawsze mam „szczęście” do dziwnych zdażeń i historii :( A wracając do sprawy mojgo mikroskrzepu,na szczęście po ponownych badaniach krwii okazało się,że próbka była uszkodzona.Morfologia w normie,z lekką anemią(jak zawsze) I wszystko było by nawet ok,pomijając nerwy z wózkową sprawą związane,gdyby nie to że coś mnie zaczeło strasznie swdzieć i piec w strfie bikini.Uczucie przeokropne,narastające z chwili na chwilę.Tak nabawaiłam się grzybicy :( Nikomu nie polecam,dostała nystatynę i maść i mam nadziję,że wszystko szybko przejdzie.A z miłych spraw,także w piątek widziałam się z położną.Skontrolowała wagę,ciśnienie i 1 raz miałam wykonane KTG!Niesamowite uczucie tak leżeć i słyszeć bijące serduszko.Towarzyszył mi mój synek Dorian,który był pod wielkim wrażeniem odgłosu serca.Piękny widok,te Jego śmiejące się oczka wpatrujące się w mój brzuch i słuchające bicia serca brata bądz siostry.W przyszły poniedziałek kolejna wizyta u mojego lekarza,może tym razem uda się wreszcie na 100% określić płeć :)

Mikroskrzep

Mój codzienny spokój zakłucił dziś telefon z kliniki w której prowadzę ciąże.Zadzwoniła do mnie laborantka z prośbą abym pilnie przyjechała do nich na powtórzenie badań krwi,w środę wykonywałam morfologię.W próbce wykryto mikroskrzpy i nie wiadomo czy próbka została uszkodzona czy też faktycznie w mojej krwi znajdują się mikroskrzepy.Nie kryję że wystraszyłam się,zdążyłam przetrząsnąć poł dr.googla w poszukiwaniu informacji ale nic konkretnego nie znalazłam.Wyniki mam dostać jutro rano już 30min po badaniu.W dodatku jestm jutro umówiona z położną.Zobaczymy co przyniesie jutrzejszy dzień.Mam nadzieję,że ten skrzp faktycznie jest fałszywym alarmem bo martwię się o mojego maluszka

Wielkanoc :)

mikolaj006    Życzenia ciepłe jak tchnenie wiosny,składam WSZYSTKIM w ten czas radosny.Niech wszystkie troski będą daleko , dobro płynie szeroką rzeką.Wesołych Świąt!!!

26 tydzień

Leci czas jak szalony…Tyle za nami,tyle przed nami.Dziś byliśmy na wizycie kontrolnej u naszego lekarz.Ciśnienie w normie,waga…katastrofa…przytyłam 15kg!Już teraz osiągnełam taką wagę jak w momenci porodu pierwszgo dziecka(wtedy było na +22kg) Ale nie przejmuje się ty,dziwne by było gdybym nie przybierała na wadze.Malusze na usg spłatał figla i już póki co nie jest dziewczynką a chłopcem :) Jednak znowu leży pod takim kątem,że naprawdę bardzo trudno 100% potwirdzić płeć.Dziś leżał przodem ale wszystko zasłaniał nóżkami :)Mamy już 30cm długości :) i waga ok.850-900gr.Dostałam skierowanie na badanie krwi i moczu na szczęście ominie mnie test z glukozą a to temu że widziałam  się traz dwukrotnie z położna która 2 razy mieżyła mi cukier(74) więć tym bardziej że z żądnej stron rodzin nie ma żadnych przypadków cukrzycy ominie mnie to paskudztwo.Nadal przyjmuje luteinę,już niewielką dawkę 50mg 2X1 na wszeki wypadek,witaminy,żelazo,magnez,wapń.Pomimo sporej dawki magnezuu (400mg) męczą mni skurcze łydek i drganie powieki,dodatkowo zmagam się z rwą kulszową która skutecznie uprzyksza mi każdy ruch :( Myślałam,że zrobie mężowi niespodziankę informacją o synku a On kolejny raz zaskoczył mnie.Jest Mu totalnie obojętne kto to będzie,najważniejsze że jest nasze i żeby było zdrowe.

Królowa wszystkich franc…

Nie sądziłam,że przyjdzie mi kiedyś napisać o tej francy a już tym bardziej publicznie wyrzucić z siebie wszystko co kłębi się w mnie od dłuuuuuugiego czasu…wyżalić się…
Teściowa.Jaka powinna być?Napewno nie taka jak moja.Nie wiem czy ja naprawdę mam takiego pecha do ludzi czy los kara mnie za coś… Już sama jej data urodzenia powinna dawać człowiekowi do namysłu…1 Listopada…data ostrzegawcza aby brać nogi za pas.Przez całe swoję życie,przez wszystkie masy ludzi jakich poznałam w różnych krajach nikt nie dorównuje mojej teściowej w jej złóśliwościach i przemądrzeniach się.Nigdy wcześniej nie poznałam osoby,która była by tak bardzo fałszywa i sztuczna.Dla wszystkich „zewnątrz” potrafi stworzyć obraz wspaniałej wykształconej,oczytanej,tolerancyjnej kobiety lecz to tylko pozory.Dla domowników potrafi być tak bardzo nieznośna i wredna,że wszyscy przed nią uciekają.Najmądrzjsza na świecie a przynajniej w naszym mieście.Kiedy ją poznałam nie miałam pojęcia jak jest naprawdę,dałam się nabrać na maskę którą przywdziewa dla obcych i jakie WIELKIE było moje rozczarowanie gdy poznałam prawdę.Pomieszkując razem na początku mojego związku z mężem zdażało mi się widzieć i słyszeć jej ataki furii i wyłądowania na domownikach,jednak ja zawsze miałam spokój bo do mnie bałą się całkiem podejść.Wszystko zaczeło się,kiedy zaczeliśmy przygotowywać się do ślubu.Wtedy pokazała swoja jędzowatą twarz.W trakie przygotowań wyszło na jaw,że nie mam chrztu(co w kościel nie było żandym problem) lecz dla zatwardziałej katoliczki pędzącej już o 5 rano na kolanach do kościoła i w kółko słuchającej radyjka M.było to nie do przeżycia.Śmialiśmy się do rozpuku z nażeczonym z tej jej wiary na pokaz,bo ledwo 2kroki wyjdzie z kośćioła a już q…wa się sypie z jej ust.I wtedy zaczeło się piekło.Potrafiła franca odszukać firmy które zajowały się ślubem i weselem i w”naszym”imieniu poodmawiać wszystkim za naszymi plcami!Potrafiła powiedzieć mojej mamie ‚…że nie życzy sobie ślubu ze mną…”cokolwiek miało to znaczyć.Jednak wszelka miara się przebrała kiedy dowiedziała się o naszej niepłodności.Omało mnie z domu nie wyrzuciała.Do dziś nie potrafię wybaczyć jej słów”…że ja jestem gorsza skoro nie mogę mieć więcej dzieci…”więc po co ślub.A my i tak go wziliśmy,po cichu,dla siebie.Kidy już zaczzelismy leczenie w klinice niepłodności potrafiła przyjść do nas i stwierdzić że po co będziemy wydawać pieniądze,że równie dobrze możemy je wrzucić w błoto bo to bez sensu.Jednak my słuchamy tylko siebie i nigdy nie poddajemy się w swoich decyzjach.Kiedy już ta franca dowiedziała się,że udało się i jestem w ciąży powiedziała mojmu mężowi żeby dobrze sobie posprawdzał czy to napewno Jego dziecko bo jak urodzę córkę to niemożliwośćią jest by było to dziecko mojego męża a to dlatego że u nich w rodzinie rodzą się sami chłopcy.Ręce mi opadły.Mąż strasznie się z nią pokłucił a ja nie odzywałam się 2 miesiące.Teraz kiedy widzi że wszystko co robi nie rusza nas objeła inna taktykę.Cokolwiek by się zrobiło czy nie zrobiło wszystko jest żle i hrabina chodzi obrażona.Codziennie zostaję sama w domu,w tym czasie sprzątam cały dom,gotuję,piorę i wszystko inne co w domu się robi a francy nic nie pasuję.Moja szwagierka ostrzegała  mnie przed wszystkim co „mamusia”wyprawia,z nią gra w tą samą grę.Najgorsze jest to,że cokolwiek robię nic nie mogę zrobić po swojemu począwszy od herbaty skończywszy na pozycji w jakiej śpie…dziś nawet nie mogłam zrobić ulubionej zupy mojego synka bo franca we wszystko musi się wtrącić i zepsuła mi cała zupę ogórkową dolewając śmietane.Już zaczynam nie wytrzymywać i nie wiem czy dam radę do końca budowy mieszkać pod wspólnym dachem.Albo ją zamorduję albo wyprowadzę się.Póki co brałam strategię,że wszystko co musz zrobić w domu wykonuje kiwdy ona jest w pracy a póżniej ukrywam się na budownie lub w naszej sypialni na szczęście 1piętro niżej.Nie umiem już wytrzymać najmądrzjszej kobiety na świecie z jej wiecznymi pretensjami do całego świata.Wspaniały mam spokój w czasie ciąży…

[url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/p19ucsqvkm7ukks7.png[/img][/url]