O mnie:

Jestem mamą dwójki wspaniałych dzieci.Do niedawna byłam samotną mamą z milionem problemów i endometriozą.W końcu na mojej drodze stanęła miłość mojego życia.Układamy nasze życie na nowo z niepłodnością w roli głównej....Moje życie pełne jest ironii i iracjonalnych sytuacji.Nie poddaję się i staram się walczyć,uporać z życiem i zmorą niepłodności.
Po wygranej walce w procedurze In Vitro na nowo cieszę się urokami macierzyństwa.Nie zawsze jest łatwo,ale dla każdego uśmiechu moich dzieci warto jest ponieść największy trud

Listopad 2014
P W Ś C P S N
« paź   gru »
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 178808
  • Dzisiaj wizyt: 1
  • Wszystkich komentarzy: 300

Miesięczne Archiwa: Listopad 2014

Kurtyna w górę!

Po długich przemyśleniach postanowiłam uchylić rąbka tajemnicy,może akurat dla kogoś te informacj okażą się przydatne.Chciałam wrócić do tematu in vitro,do początku całej historii.
Całą naszą procedurę zapłodnienia pozaustrojowego jak i diagnostykę,leczenie itp. przeszliśmy w Mysłowickim ośrodku Novomedica.Wybór ośrodka był przemyślny,w poszukiwaniu opinii o lekarzach i plcówce przetrząsłam chyba cały internet.Jednak na samym początku bylismy zarejestrowani w zupełnie innym miejscu,lekarz który miał się nami zająć zbył nas,dość nie miło potraktował a ja zaufałam znajomej i chciałam sprawdzić,czy rzeczewiście tak „różowo” jest w klinice którą polecała.Nam zależało na czasie a w owym miejscu nie było go.Tak trafiliśmy do Mysłowic i klamka zapadła.Tu działamy.Byliśmy praktycznie „zieloni” w temacie,na dzień dobry przyszła nam z pomocą pani Grażyna Pieczonka,administratorka i „człowiek orkistra” w klinice.Ogromne wrażenie zrobiło na mnie jej podejście,jej ciepło,zaangażowanie,pomoc.Mogliśmy na nią liczyć każdego dnia,o każdej porze i praktycznie w każdej kwstii.Pani Grażyna  potrafiła nawet zasypywać nas sms’ami z pytniem jak się czujemy,czy wszystko gra itp.Było to bardzo miłe.Jej uśmiech zawsze dodawał mi otuchy,kiedy tylko przekraczliśmy próg kliniki.Naszym lekarzem prowadzącym był dr.Krzysztof Błaszczyk,przemiły,normalny super facet.Nie jakiś przeambicionowany buc,doktor w każdym momencie był dla nas dostępny,zawsze pomocny,fachowy,niezwykle delikatny.Mogłam liczyć na jego pomoc i informacje w każdym momencie.Jeśli chodzi o badania,pobieranie np. krwii,drobne zabiegi przygotowawcze zajmowały się nami panie  Katarzyna Golonka i Mariola Szczotka.Embriologiem prowadzącym była pani Beata Gadzik,niesamowiceie cieła i miła kobieta,zawsze służąca dobrym słowem i radą.Zabieg punkcji wykonywał dr.Adrin Łukasik i do dziś jestem mu wdzięczna,ogromnie bałam się tego zabiegu,zupełnie nie potrzebnie.Rewelacyjny lekarz.Co działo się,w szczgółach opisywałam na łamach bloga.Tak wygłądał nasza przygoda z Novomdicą.Do teraz mamy kontakt z panią Grażyną,która regularnie dzwoni i pyta co jakiś czas o Olinkę.Nawet po narodzinach córci dostaliśmy mały prezent od personlu kliniki.Każdemu będę szczerze polecać ten ośrodek,zawsze mieli dla nas czas,każdy lekarz poświęcał nam i czas i uwagę,czuliśmy,że faktycznie jesteśmy pod ich opieką a nie pozostawieni sami sobie.Oboje z mężem jesteśmy zadowoleni z wyboru,jednak ile ludzi,tyle opinii.

Pterodaktyl

 

Olinka nauczyła się krzyczeć i skrzeczeć…jak… pterodaktyl

Okulista część 2

Portrait of an infant with glasses on a white background   Nie ma to jak zrobić prezent urodzinowy mężowi i wybrać się z córeczką na zabieg płukania kanalika.Co mogę powiedzieć? Istna katastrofa,ponownie trafiliśmy na „przemiłe” doktorki,zero informacji.Dosłownie wypchnięto mnie za drzwi gabinetu zabiegowego aby nie przeszkadzała szanownym panią,które miały pretensje,że przeszkadzamy im w pełnieniu dyżuru…Chwała Panu Bogu tym razem trwało to troszkę krócej,niemniej jednak Liwinka płakała na całego.A ja wraz z Nią.Obiecałam sobie,że już nigdy nie pozwolę aby tak płakała.Aż paraliżuje serce od środka…Okropne uczucie.Miałam największą ochotę na świecie wpaść tam,wydrzeć moje maleństwo i uciec.Wmawiam sobie,że to przecież dla Jej dobra.Uspokajam własne sumienie,bo w duchu czuję,że robią Jej krzywdę.Czuję,że zawiodłam,nie potrafiłam domowymi sposobami odblokować Jej kanalikównie potrafiłam Jej pomóc.Winię siebie,za to,że doszło do zabiegu.Mooje maleństwo znowu ma spuchnięte,zaczerwienione oczko.Mam jednak nadzieję,że tym razem zagoi się to wszystko szybciej niż poprzdnio.Żadngo okulisty nie chcę widzieć ani słyszeć przynajmniej przez 5lat.

Córunia Tatunia

[url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/p19ucsqvkm7ukks7.png[/img][/url]