O mnie:

Jestem mamą dwójki wspaniałych dzieci.Do niedawna byłam samotną mamą z milionem problemów i endometriozą.W końcu na mojej drodze stanęła miłość mojego życia.Układamy nasze życie na nowo z niepłodnością w roli głównej....Moje życie pełne jest ironii i iracjonalnych sytuacji.Nie poddaję się i staram się walczyć,uporać z życiem i zmorą niepłodności.
Po wygranej walce w procedurze In Vitro na nowo cieszę się urokami macierzyństwa.Nie zawsze jest łatwo,ale dla każdego uśmiechu moich dzieci warto jest ponieść największy trud

Styczeń 2015
P W Ś C P S N
« gru   lut »
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031  

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 176543
  • Dzisiaj wizyt: 62
  • Wszystkich komentarzy: 300

Miesięczne Archiwa: Styczeń 2015

Płukanie kanalika cz.3

Ciężki dzień,pod każdym względem.Od samego rana byłam niespokojna i pełna obaw.W drodze na oddział szpitalny czułam,że idę na miękkich kolanach.Przyjął nas ordynator okulistyki i tu zaczyna być „wesoło”.Zamiast zacząć od wywiadu to na dzień dobry wyskoczył do nas z pretensjami,że dziecko jest…za duże i po co w ogóle przyszliśmy.Szczęka opadła mi do kostek,buc jeden nawet nie zapytał o wiek naszej córci tylko od razu wyskoczył z osądem.Poinformowaliśmy go o wieku Olli (6msc) i jakoś tak dziwnie zaczął się jaj przyglądać.Po „wywiadzie” wyskoczył do nas z pretensjami,że takie zabiegi robi się jak dziecko skończy 3 msc a nie teraz ma 6 i dlaczego przychodzimy w tym momencie.Opowiedziałam szanownemu ordynatorowi całą historii od początku,jak to,w momencie ukończenie przez Oliwię 3 miesięcy chciał nas odprawić z kwitkiem i odesłać za 3 miesiące bo córcia jest…za mała.Póżniej z łaską „zrobił” zabieg płukania jednego,prawego oczka.A teraz? Kiedy go słuchałam,miałam wrażenie że chyba mam przesłyszenia.Mąż też się zdenerwował i pytał lekarza „…to jak to w końcu jest? Jeden lekarz mówi tak a drugi tak?…” Przecież cały czas stosujemy się do zaleceń okulisty.Uwielbiam sytuacje,kiedy ktoś próbuje zrobić z nas głupich.Na szczęście pan ordynator był tak łaskaw,że skoro już przyszliśmy to łaskawie przepłukać kanaliki córci.Zgroza,miałam ochotę zdzielić go w łeb kartoteką.Na sali zabiegowej nawet nie potrafił prawidłowo przeczytać daty poprzedniej wizyty,znowu wmawiając nam,że przyszliśmy w pażdzierniku a nie w listopadzie.Miesiąc czasu przecież nie stanowi różnicy…Jednak nic nie przebije reakcji lekarza,kiedy odkrył,że to on sam wykonywał zabieg płukania kanalika u naszej Olli.Poczułam się jak w jakiejś tragikomedii,brak słów,wstyd.No al ordynator też człowiek.
Nie da się opisać żadnymi słowami uczuć,które targają matkom słyszącą płacz swojego dziecka i wiedzą,że nie można temu zapobiec.W myślach WMAWIAM sobie że to da jej dobra i zdrowia,że tak trzeba,że nie ma innego wyjścia.A w sercu czuję coś innego,słyszę ten rozdzierający płacz i mam ochotę sforsować drzwi i wyrwać moją maleńką córeczkę z łap tego konowała.Z jej łzami ja również płaczę,wciskam głowę w ramię męża i wbijam Mu paznokcie w rękę w za mocnym uścisku pełnym nerwów.Powtarzam sobie w myślach „Boże niech się to już skończy!” „do jasnej …niech już będzie koniec” czuje,że czas zatrzymał się.Nic tylko płacz,tak okropny,rozpaczliwy,rozdzierający a ja czuję się jak najgorsza osoba na świecie,bo znowu musiałam tu wrócić z córką.W końcu pielęgniarka oddała mi córeńkę,taką skuloną,zapłakaną z krwawiącym noskiem.Nogi się podemną ugieły.W jednej chwili miałam ochotę wymordować wszystkich w białych kitlach.Ironią w całej sytuacji jest fakt,że ordynator nie wie czy udało mu się przepłukać kanaliki.”Zrobił” oba kanaliki,górny i dolny,spytałam go czy w takim razie były aż tak mocno zatkane a on to skwitował „a co?przecież ja tam nic nie widzę”… Nie mam słów,autentycznie,rozważam napisanie skargi ale co mi to da?Trzeba cieszyć się życiem i wspaniałemu traktowaniu ludzi w NFZ.
Teraz pozostaje mi nic innego,jak zakrapiać biedne oczko,masować i modlić się aby WRESZCIE płukanie poskutkowało.Naprawdę,nigdy,nikomu,nie życzę aby przechodził tak okropny zabieg.Dość żlego na dziś-limit się wyczerpał…

Wieści z frontu

W końcu udało mi się znaleść dosłownie chwilę na wpis…ostatnio coraz ciężej z wolnym czasem.Oliwia jest drażliwa,płaczliwa i…nadal bezzębna :(  Próbowałam już wszystkiego na dziąsełka i autentycznie nic nie działa a ja oficialnie mówię „poddaje się” Ząbki są już widoczne ale nie chcą się przebić,masuje,smaruje,daje syropki wszelakiej maści i guzik.Na szczęście Olli zaczęła spać normalnie w nocy,za to,postanowiła wyżywać się na mnie w ciągu dnia.Śpi może góra 10-15minut.Jeśli chodzi o bioderka,to na szczęście stawy wreszcie postanowiły dojrzeć i tym samym powoli i delikatnie uczymy się siedzenia,a właściwie podciągania do siadu.Na wszystko jest czas,więc bez pośpiechu.Szczepienie przestawione na 10.02 choć najchętniej zrezygnowałam bym z nich…
Z dobrych rzeczy,Olli skończyła już 6 miesiąc życia,rośnie wzdłuż i wszerz,lubi jeść kaszki i grysik,najlepiej z syropem malinowym.Uczymy maleńką pić z kubeczka nie kapka,jeść łyżeczką.Małpka mała konsekwentnie zamyka buzię na kłódkę na widok łyżeczki.
Jutro czeka nas okropny dzień,miałam ogromną nadzieję,że unikniemy tej wizyt.Płukanie kanalika po raz…3…nogi mi miękną na samą myśl.Masowałam prawie non stop,normalnie,z okładem na ciepło,z kremem,z kroplami do oka i nic.Ropa leci na potęgę skutecznie zaklejając całe lewe oczko.Mam nadzieje,że nie będzie tak żle jutro i Oliwia w miarę gładko to przejdzie.Mam wrażenie,że okłamuję samą siebie.Trzymajcie kciuki aby już nigdy więcej nie trzeba było powtarzać tego strasznego zabiegu.

Ząb,oko i…bioderko

Zniknęłam na trochę…chciałam odezwać się wcześniej,ale niestety mamy problem z dziąsełkami. Oliwia wymaga teraz dużo uwagi,gdyż jest bardzo niespokojna,płaczliwa i rozdrażniona momentami.Wieczorem ponad godzinę kładę ją spać.Zazwyczaj wystarczyło wykąpać,nakarmić i położyć do łóżeczka a teraz…nie pozwala się odłożyć i płaczę w niebo głosy.Kiedy zaśnie budzi się co 20  minut,dopiero po 22 zasypia spokojnie.Maleńka gryzie i ślini wszystko co wpadnie jej w łapki.Szuka ulgi a swędzące dziąsła dokuczają pomimo smarowania maściami.Widoczne są dwie dolne jedynki,ale za nic nie chcą się przebić.Mam nadzieję,że niedługo to potrwa bo szkoda mi męczarni córci.Niestety,na domiar złego całkowicie pogorszyło się z lewym oczkiem.Ropa i łzy leją się strumieniem.Załamałam się,nic już na to oczko nie pomaga,a od „masowania” zeszła jej skóra i ma zaczerwienienie.Zapadła decyzja,konieczne będzie płukanie kanalika,znowu…W sumie to już 3 raz,znowu przeżywać ten horror.Jednak do zabiegu jeszcze trochę pozostało i mam nadzieję,że 27 zadzwonię do szpitala i odwołam zabieg.Po drodze czeka nas jeszcze szczepienie – 16.01.oraz usg bioderek. Nie lubię tych medycznych spraw,coś za dużo ostatnio ich mamy.

20150110_112901

[url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/p19ucsqvkm7ukks7.png[/img][/url]