O mnie:

Jestem mamą dwójki wspaniałych dzieci.Do niedawna byłam samotną mamą z milionem problemów i endometriozą.W końcu na mojej drodze stanęła miłość mojego życia.Układamy nasze życie na nowo z niepłodnością w roli głównej....Moje życie pełne jest ironii i iracjonalnych sytuacji.Nie poddaję się i staram się walczyć,uporać z życiem i zmorą niepłodności.
Po wygranej walce w procedurze In Vitro na nowo cieszę się urokami macierzyństwa.Nie zawsze jest łatwo,ale dla każdego uśmiechu moich dzieci warto jest ponieść największy trud

Marzec 2015
P W Ś C P S N
« lut   kwi »
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031  

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 176543
  • Dzisiaj wizyt: 62
  • Wszystkich komentarzy: 300

Miesięczne Archiwa: Marzec 2015

Więzy rodzinne

Po czasie błogiego spokoju musiało nastąpić „bum”…Ostatni tydzie nie był dla mnie ani moich bliskich łatwy,wręcz przeciwnie.Mąż i syn musieli wpierw wytrzymywać i znosić moje nerwy,frustrację a póżniej płaćz i smutek.

Zły tydzień rospoczeła dawno uśpiona czarownica,maksymalnie wywracająć i niszcząć mój spokój ducha, a mianowicie…Zaczeło się od zapiekanki,wpólnie z synen chcieliśmy zrobić coś innego,dobrego na obiad i wymyśleliśmy wiejską zapiekankę.Niestety zapiekanka z racji swoich gabarytów (zrobiona na 9-ciu domowników) piekła się ok.2 godzinin i środek pozostał nie dopieczony.Ukochana teściowa zamiast postąpić jak człowiek i najzwycajniej:

1.nie wtrącać się
2.  ewentualnie zwrócić uwagę i włączyć piekarnik
3. zostawić w spokoju

Wolała obgadywać mnie razem ze szwagrem.Mało tego musiała narobić rajbanu na pół domu bo zapiekana surowa a matrona głodna.Na nic poszło tłumaczenie,że taka ilość wymaga więcej czasu na pieczenie i co to za problem piec ją dalej.Pech chciał,że po cichu wróciłam do kuchni i byłam świadkiem „wspaniałego” żalenia się na mnie teściowej.Jednym słowem,jestem tak nie udolna,że szkoda gadać.
Jednak chciałambym wiedzieć jak ona potrafiłaby sobie poradzić będąc na moim miejscu.Codziennie gotuję obiad na 9-10 osób bo tyle nas w domu jest,codziennie sprzątam,bo wszyscy tak się rozleniwili,że aż ustawa tego nie opisuje.Robię zakupy,odbieram syna ze szkoły,między czasie zaliczam lekarza,urząd,bibioteke i milion innych spraw.Matrona rodu z koleji przychodzi na „gotowe” posprzątane,ugotowane,niekiedy z życzliwości nawet podane a i tak jest zawsze żle.Mam ogromną ochotę spakować się i wyprowadzić…
Kropką na i w tym chorym tygodniu był moment,kiedy dzwoniłam do swojej mamy aby wyżalić się i pogadać na lużniejszy temat ślubu mojej siostry.Zażartowałam czy siostra ma już świadka i czy już poimformowała go (6miesięcy wcześniej moja siostra była moim świadkiem na moim ślubie) byłam przekonana,że świadkiem będe ja.Wkońcu najbliższa rodzina,rozmawiałyśmy na ten temat wcześniej,Ona miałabyć u mnie i na odwrót.Moja mama poinformowała mnie,że siostra wybrała sobie za świadka koleżankę ze szkoły.Szczęka opadła mi do kostek.Zkwitowałam wszystko śmiechem,nie będę się wtrącać w jej wybór,w końcu to jej dzień i święto.Ale zabolało,poczułam się KOLEJNY raz odżucona przez najbliższą rodzinę,do teraz,kiedy o tym myśle jest mi przykro.Tym bardziej,że siostra ani słowem się nie odezwała w tym temacie.Mąż tak się zdenerwował iż stwierdził,że na ślub nie idziemy.Rozumiem Go,nie neguję Jego zdania,zobacze jeszcze jak to będzie.Dyskretnie rozmawiałam o tym z mamą,prosiła aby nic nie mówiła siostrz,aby nie psuła jej święta i nie mieszała się w jej decyzje ale czuję przykrość z powodu jej wyboru.I po co było mi to?Tylko po to,aby nasłuchać się od własnej matki samych pretensji w stosunku do mnie…Zapytałam tylko,kto będzie świadkiem mojego przyszłego szwagra.Padła pamiętne „No jak to kto,oczywiście że BRAT Mariusza,jakby to wyglądało jakby miał za świadka kolegę”? No właśnie jakby to wyglądało?
Po odpowiedzi rozłaczyłam się i póki co unikam kontaktu z matką… Niech nadal,jak dotychczas,będzie ślepo zapatrzona w swą drugą córkę a ja nadal pozostanę tą „złą”.Nie można łamać praw natury…choć czasem tak bolą…

Uff…Nareszcie!

Ogłaszam wszem wobec i każdemu z osobna,że od wczoraj mamy pierwszego ząbka! Prawa dolna jedyneczka,ledwo się przebiła a już dała popalić wszystkim domownikom.Ollinka nie chce jeść od prawie tygodnia,wszystkie próby podania pokarmu kończą się po ponad godzinej walce o wszamanie choćby 3 łyżeczek.Za to,nadrabiamy mleczkiem,maleńka wisi nawet ponad godzinę na piersi.I Jej i nam dał popalić ten ząbek.Jednak mam nadzieję,że już teraz przy każdym zastępnym będzie lepiej i łatwiej.A mnie tradycyjnie rozpiera matczyna duma a z drugiej strony…smutek.Tak szybko rośnie ta moja dziecina,że nie mogę nacieszyć się Jej maleńkością.

Do zwariowania jeden krok

Chaos.Frustracja.Nerwy.Wyczerpanie.Bezsilność…Czuję jak w subtelny sposób trafia mnie szlag.Kawałek po kawałku opadają mi ręcę.Oliwia jest chora,dopadł Ja jakiś wredny wirus,który zmienił moją kochaną córkę w rozwrzeszczanego,zgryżliwego,płaczącego potwora.Od kilku dni czuję się jak zombie (popularne ostatnio słowo) psychicznie i fizycznie.Teoretycznie nie jest z  Olli aż tak żle.Jest i stan podgorączkowy w ciągu dnia i gorączka w nocy,wymioty w najmniej spodziewanym momencie,cieknący katar i,od dzisiaj nowość,wysypka.Przez pierwsze 2 dni infekcji nie było tak ciężko,problem rozwinął się w weekend .Tu kolejna fantastyczna sprawa,przeprawa przez miejskie pogotowie ratunkowe.Taką wizytę mogę polecić osobą,które albo mają wyjątkowy zapas cierpliwości albo nie dosłyszącym.Ja rozumiem,że jest weekend i nie mam możliwości odwiedzenia innego lekarza,rozumiem,że jest „sezon” i każdy,zarówno i pacjenci i lekarze mają serdecznie dość.Nie umiem tylko zrozumieć,dlaczego ja zawsze muszę trafiać na dziwne sytuacjie i osoby? Na pogotowiu wcale nie było dużo pacjentów,może raptem z 4 osoby dorosłe przed nami a do pediatry…nikt.Został poproszony osobno do Oliwii.Pominę już fakt,że skoro do pediatry NIKOGO nie było odczekać swoje musieliśmy,zaledwie 40min.co to dla dziecka z gorączką? Pediatra okazał się niesamowitym gburem z brakiem jakiejkolwiek kultury…Obrażonym tonem oznajmił nam,że przerywamy mu „dzień kobiet”! Zatkało nas,dosłownie.Zfochowany doktorek kazał nam rozebrać dziecko przy otwartym oknie.Nie zrobniłam tego i uprzejmie poprosiłam o zamknięcie okna na czas badania córki a facet wyskoczył do nas z hasłem”że jeśli nam nie podoba się i  nie odpowiada,to możemy się zabierać stąd i jechać do szpitala pediatrycznego,skoro nie odpowiadają nam warunki” Zignorowaliśmy go.Mąż zamknął okno a łaskawie Pan doktor zbadał małą.Nie wiem czy udawał głupiego,głuchego czy bawił się nami ale każde pytanie zadawał po 2-3 razy…Zgroza.Niech żyje NFZ…Wychodząc przeprosiliśmy go,że przeszkodzilismy w świętowaniu dnia kobiet…w pracy…
Mam już dość takich sytuacji,kiedyś to znajomi opowiadali mi jak ich potraktowano to tu,to tam.Teraz sama mogę tego doświadczyć.Ale dlaczego człowiek jest dla człowieka chamem?Przecież przychodząc do kogoś zawsze zachowuję się kulturalnie a nie wyżywam się,prowokuję,pyskuje.Tragedia.Im więcej mam do czynienia z nfz tym bardziej mam dość.Ale co zrobić…
Wracając do mojej Olinki,juz mi pomytsłów brak,nie mogę Jej podać za żadne skarby żadnego leku.Każda próba kończy się w najlepszym wypadku wypluciem a w najgorszym wymiotami (te są częstsze) Wydziwiam,cuduje,dodaje do soczku,kaszki,zupki i koniec.Jak tylko mała wyczuje „dodatek” wszystko jest zwracane.Mąż naśmiewał się,że nie potrafię sobie poradzic.Przygotowałam mu 5ml Paracetamolu,wyszłam i życzyłam powodzenia.Po godzinie,nabierał 3 strzykawkę bo poprzednie rozlane…Muszę przyznać,że nigdy nie przeszłam takiego cyrku lekowego jaki mam teraz.Ze starszym synem nigdy nie było problemu a teraz…tragedia.Do podania mamy 3xdziennie Paracetamol,3xdziennie Neosine,3xdziennie Calcium i 3xdzienie syrop hedelix,aż płakać mi się chce.Jak to podać skoro dziecko na widok łyżeczki\strzykawki płacze,zaciska buzię,wymiotuje i broni się rękami\nogami? Czuję,że zwariuję…a do tego Klopsik cały czas chce sie nosić,być blisko.Odstawienie Jej do łóżeczka czy leżaczka kończy się salwą
płaczu równą obdzieraniu ze skóry.Biedna moja maleńka,niech już wyzdrowieje…
***UPDATE***
Z racji otrzymywania duźo mejli od nowych czytelników,info. W skrócie – córka ma aktualnie 7,5miesiąca

Wózek wózkowi nie równy

Nadszedł czas zmiany wózka,przynajmniej w teorii bo w praktyce…no właśnie,praktyce.Oliwia praktycznie wyrosła z gondoli,ledwo mieści się w niej.Po włożeniu do gondolki zostaje nam może3-4 cm wolnej przestrzeni.Już niedługo będą wystawać 2 małe nóżki.Cały szkopuł sytacji polega na tym,że Olli jeszcze samodzielnie nie siedzi.Owszem,posadzona potrafi złapać równowagę i „wysiedzieć” chwilkę ale nie sadzamy Jej specialnie,aby obciążać stawów biodrowych.Z jednej strony kusi mnie,aby zamontować już sportowe siedzisko a gondole schować,jednak rozsądek podpowiada aby jeszcze troszkę zaczekać.Nie chcę przechodzić problemów bioderkowych które miał mój starszy syn.I tak oto,będziemy musieli wytrzymać miesiąc czasu w przymaławej gondolce zanim na stełę zmienię pojazd.
Swoją drogą,nie wspominałam wcześniej na łamach bloga czym się wozimy.Na początku planowaliśmy zakup innego wózka,kupiliśmu Hauck All In One Malibu.Opcja fajne,niby wszystko jest ale…dla nas totalny nie wypał.Okropne małe kółeczka,które aż płakały z ropzaczy jadąć maszym peryferyjnym „chodnikiem”.Opchneliśmy go po 4 dniach.Zaraz potem mieliśmy kupić wybrany już podczas ciąży wózek Tako Captiva Mohicanin jednak,okałał się okropnie ciężki i toporny.Ostatecznie odkupiliśmy wózek od znajomej Coneco Barracuda v5. w wresji 3w1.Super sprawdza się w poza miastowym,wertepowym terenie,śmiga nawet po piasku i w lesie.Zakochałam się w jego wyglądzie.Olinka póki co również zadowolona.Nigdy więcej małych kółek!
Zmieniając temat,muszę wspomnieć,że córeńka mierzy już aż 75cm i waży 9,400kg,zębów nadal brak ale to przy naszej laktacji akurat plus.Z dnia na dzień widać postępy w rozwoju,zwłaszcza ruchowym (kręci się,wierci,obraca,turla  i pełza ale leniwie do siadania podchodzi) a mnie rozpiera duma.

orvj Hauck Malibu All in one

300_350_productGfx_e562ab7ec9b93429738b46e42b288039Tako Captiva Mohican

3804_6291Coneco Barracuda v5

[url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/p19ucsqvkm7ukks7.png[/img][/url]