O mnie:

Jestem mamą dwójki wspaniałych dzieci.Do niedawna byłam samotną mamą z milionem problemów i endometriozą.W końcu na mojej drodze stanęła miłość mojego życia.Układamy nasze życie na nowo z niepłodnością w roli głównej....Moje życie pełne jest ironii i iracjonalnych sytuacji.Nie poddaję się i staram się walczyć,uporać z życiem i zmorą niepłodności.
Po wygranej walce w procedurze In Vitro na nowo cieszę się urokami macierzyństwa.Nie zawsze jest łatwo,ale dla każdego uśmiechu moich dzieci warto jest ponieść największy trud

Czerwiec 2015
P W Ś C P S N
« maj   lip »
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
2930  

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 178808
  • Dzisiaj wizyt: 1
  • Wszystkich komentarzy: 300

Miesięczne Archiwa: Czerwiec 2015

Dzielna jak lew

Dzisiaj po godz 13 bez płaczu,paniki,bólu i krzyków,w całkowitej ciszy (i skupieniu) przekłuliśmy uszka Oliwii.Córcia na godzine przed zabiegiem dostała znieczulenie w maści Emla (polecam wszystkim) ale niestety maść ścierała co 1 minutę więc przeszliśmy na plastry Emla.Po godzince wróciliśmy do kosmetyczki (którą nawiasem mówiąc, skrupulatnie wyszukała i sprawdziła mama,specialnie odwiedziłam salon wcześniej, aby na spokojnie porozmawiać i zobczyć wszystko na własne oczy) Liwinka protestowała przy zaznaczeniu flamastrem miejsca przekłucia,na pomoc przyszły nam panie fryzjerki.Sprawnymi,szybkimi 2 ruchami kosmetyczka przebiła uszka, a Olli…nawet nie drgneła powieka.Szczerze? byłam zaskoczona,spodziewałam się,że będzie protest z Jej strony,niezadowolenia a już najbardziej bałam się,że może odczuć ból.A tu nic! Wygląda przepięknie,jak pradziwa księżniczka. Mam nadzieję,że teraz będą się ładnie i spokojnie goiły uszka. A tak od strony zaplecza tego tematu,od prawie 3 miesięcy czytałam co mi wpadło w ręce na ten przpijania uszu,odwiedziłam 4 salony kosmetyczne zanim trafiłam na właściwy.Spotkałam i naciągaczkę dla której najważniejszy był zysk i totalnie zacofaną,tępą babę,i normalna (kompetentną) kosmetyczkę.Wspólnie omówiłysmy cały „zabieg”,mogłam zaobaczyć sprzęt na którym pracuje Pani kosmetyczka i przede wszystkim,co najważniejsze bo chodzi o komfort i wygodę dziecka – wybrać odpowiedni rozmiar kolczyków.Są duże,średnie i małe.Wspólnie dopasowałyśmy odpowiedni dla Oliwii a efekt jest piekny.Oczywiście,Tatus jeszcze bardziej chodzi zakochany w swojej księżniczce :)

page

Już prawie 11-sty miesiąc

11407012_1460841897560923_7943328632771602072_n

Czas tak szybko płynie,a ja standartowo nie mogę nadążyć za nim.Aż wstyd się przyznać,tyle czasu mnie nie było.Dla wszystkich odwiedzających OGROMNE  przepraszam!!!

Problem z mastopatią póki co unormował sie,w odpowiedzi na pytania o laktacje,odpowiadam,że nadal karmie i chcę to robić jak długo mi się uda (w granicach rozsądku oczywiście) Oliwia niedługo skończy 11 miesięcy.Wielki krokami zbliżamy sie do ważnej daty – urodzin,cały czas planuje ten ważny dzień.Nasz księżniczka trochę przystopowała ze wzrostem,i na chwilę obecna mierzy 75cm i waży  9,300kg.Ząbków mamy aż…3 (same dolne jedynki i 1 dwójka) nic nie zapowiada,że w najbliższym czasie wyjdą kolejne,no ale kiedys w końcu muszą.Co do posiłków,to muszę niestety troche się pożalić.Malutka niezbyt chętnie je,każdy posiłek kończy się na tym,że po ok.45.minutach wszystko dookoła (łąćznie ze mną) jest umazane a dziecko zjadło 4-8 łyżeczek przy dobrych wiatrach.Kombinuje na wszystkie spospby aby podać Jej jedzonko,nie lubi zupek (ani domowych ani słoikowych) prym wiedzie banan i…danio waniliowe.Wszelkie przeciery owocowe z biszkoptem wszama,opornie i mozolnie ale zje.Za to,jeśli chodzi o rozwój ruchowy moge się pochwalić.Olli stoi już samodzielnie od prawie miesiąca,chodzi przy meblach i nawet samodzielni,bez podparcia stoi i podnosi nogi.Niekiedy nawet odpycha ręce aby Jej nie trzymać,chce być „samodzielna”.Pięknie śpiewa piosenki o lalce,bawi sie paluszkiem i językiem,zaczepia,zagaduje,opowiada.Jednym słowem czaruje domowników i wszelkich gości.Niestety,mamy już pierwszą „ranę wojenną”,Olliwia choć robi wielkie postępy nadal uczy sie stać i poruszać.Zaliczyliśmy grożniejszy wypadek.Podczas urodzin kolegi organizowanych w sali zabaw dla dzieci córka poślizneła się,chciałą złapać za coś aby nie upaść,niefortunnie chwyciła za stolik,który uderzył ją w policzek.Mamy limo,nie duże ale jest.Ja praktycznie dostałam zawału,na szczęście nic poważnego się nie stało i Oliwia nie płakała aż tak bardzo.Teraz smarujemy sińca altacetem i arcalenem kilka razy dziennie.O dziwo,opowiadając całą historię teściowej nie usłyszałam z jej ust ani słowa pretensji czy złości.Nawet staneła po mojej stronie przed teściem,kiedy padły słowa …”co wy z tym dzieckiem robicie?!”… Zbaraniałam,kiedy kazała mu się zamknąć bo takie sytuacje zdażają się kiedy dziecko uczy się chodzić.Szok.Pożyjemy,zobaczymy co to przyniesie.Nadal jej nie ufam i bacznie obserwuję każdy ruch,licho nie śpi przecież.

Wracając do tematu urodzini Olinki,zastanawiamy się nad kolczykami.Rozważamy czy po urodzinach nie przekłuć Jej uszu,oczywiście ze znieczuleniem (plastry emla) Jednak,z drugiej strony nie jestem przekonana do końca.Spotykam się z różnymi opiniami,jedna są drugie przeciw.Nie mam własnego porównania i ciężko mi podjąć 100% decyzję.Dlatego bardzo prosiłambym o wpisanie w komentarzu Waszej opinii,bądż historii z kolczykami u tak małego dziecka.Jak znoszą to dzieci? Jak to było podczas zabiegu? Czy podczas gojenia często dotykają uszu? Będę ogromnie wdzięczna za każdy komentarz

 

 

pagee

pagehhh

[url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/p19ucsqvkm7ukks7.png[/img][/url]