O mnie:

Jestem mamą dwójki wspaniałych dzieci.Do niedawna byłam samotną mamą z milionem problemów i endometriozą.W końcu na mojej drodze stanęła miłość mojego życia.Układamy nasze życie na nowo z niepłodnością w roli głównej....Moje życie pełne jest ironii i iracjonalnych sytuacji.Nie poddaję się i staram się walczyć,uporać z życiem i zmorą niepłodności.
Po wygranej walce w procedurze In Vitro na nowo cieszę się urokami macierzyństwa.Nie zawsze jest łatwo,ale dla każdego uśmiechu moich dzieci warto jest ponieść największy trud

Lipiec 2017
P W Ś C P S N
« cze    
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31  

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 178808
  • Dzisiaj wizyt: 1
  • Wszystkich komentarzy: 300

Bez kategorii

Znasz to uczucie kiedy miękną ci kolana

Dziś to przyszło, bo gdzieś w szpitalu zgubili.Do teraz nie potrafię się pozbierać,chce mi się płakać i krzyczeć.Nie umiem zrozumieć i okropnie boję się.Co będzie dalej? Jak długo będzie dobrze?

Mój syn ma zdiagnozowany torbiel przestrzeni przezroczystej i jamy Vergi,aż 16mm…
Przeglądam cd z rezonansu,znajduje na zdjęcia.Jak byk jest.Czytam od paru godzin w internecie i chcąc,nie chcąc muszę pogodzić się z prawdą.Odpowiedzi na pytania dotyczące mojego syna nagle się pojawiają.Nikt nie mógł dojść do tego,a tylko tyle trzeba było zrobić.Tak bardzo się o Niego boję.Podjęliśmy decyzję z mężem że nic nie powiemy synowi.To dopiero 10cio latek. Niepotrzebuje torbiela w swoim świecie.My również go nie potrzebujemy,nie chcemy. Co będzie z operacją?

Gorączka ślubno-chrzcielna

Urwanie głowy jakie mi teraz towarzyszy ciężko streścić.Dwa tygodnie temu udało się nam zfinalizować wszystkie sprawy kościelne i tym samym rozpoczeliśmy przygotowania do naszego ślubu kościelnego.Dnia 4.10.2014 powiemy sobie „Tak” już doczekać się nie możemy,tym bardziej,że ślub kościelny miał odbyć się już rok temu i z racji „uprzejmości” osób trzcich nie odbył.My jednak nie dalilismy się i dopniemy swego.Po ceremonii ochrzcimy Oliwię.W wolnych chwilach przeszukuje internet w poszukiwaniu kreacji dla naszej księżniczki,zamawiam dekoracje,kwiaty itp. itd. Przygotowania w toku,restauracja zarezerwowana,goście zaproszeni a my odliczamy…jeszcze 32 dni… Jednak boję się co jeszcze może się przydżyć przez ten czas.

Nasza kruszynka rośnie w oczach,waży już 5,800kg wyrasta już z ubranek w rozmiarze 56 i powoli wymianiamy garderobę.Olinka każdego dnia do południa dokazuje,niezbyt chętnie śpi,jedynie po 15-20minut.Dopiero ok.południa zasypia i niekiedy potrafi prespać nawet 3 godz.póżniej popołudniowy spacer,drzemka,kąpiel,papu i nyny.Córcia po kąpieli ok.godz.19:30 zasypia już sama w łóżczzku i staramy się utrzymać ten stan jak najdłużej.Jednak po kolejnym karmieniu ok 23 śpimy już w trójkę.Malutka budzi się tylko raz ok 4-5 w nocy.
Niestety Oliwia najprawdopodobniej jesst alergikiem,póki co nie wiemy co ją uczula.Możliwe,że najpewniej jest to mleko.Cały nabiał został wykreślony z diety.Mimo to czasami wyjdzie jeszcze wysypka ale na szczęście szybko znika.Odstawiliśmy dotychczasowe kosmetyki i używamy teraz emolientów z ziaji,efeky były już na drugi dzień :) Problem z ropijącymi oczkami zmnijsza się dzięki codziennym masażą,możliwe że obędzie się bez zabiegu :) Za to,w piątek czaka nas 1 szczepienie.

PS. Ładny mam bukiet do ślubu? (handmade koleżanki)
4534547247_2

Czekam,czekam i…doczekać się nie mogę

39 tydzień,nadal malutka buszuje w brzuszku i nic nie zapowiada pordu.Za radą położnej i lekarza „pomagamy” przyśpieszyć całą akcję.Ja walczę z laktatorm a wieczorem,po wspólnej kąpieli oddajemy się małżńskim przyjemnością.Mężuś zachwycony,ja nie będę ukrywać,że również.Zbliża nas do siebie to „dopomaganie” jeszcze bardziej,czułość,bliskość i romantyzm na końcówkę jest na wagę złota.Zwłaszcza,kiedy przytyło się 24kg czuje się jak MopyDick lub Titanic.Jednak nasze „wysiłki” nie przynoszą efektu.Stawianie się i napinanie brzuszka przeszło,po skurczach ani śladu,śmiać mi się chce jak przypomne sobie o straszniu przedwczesnym porodem.Czuję się rewelacyjnie,rozpiera mnie energia lecz trochę  zmęczona jestem i popołudniu zasypiam na godzinkę.Już wszyscy nie możemy się doczekać godziny zero,ja już niecierpliwie się jak cholera.Co chwilę sprawdzam czy zapakowałam do torby wszystko,otwieram szuflady i ciągle dokupuje nowe ubranka.Ciekawe czy jeszcze w poniedziałek odwiedzę mojego lekarza ? :) Chcę być już po!

75 dni do końca

Miałam pisać już 2 dni temu ale mam taki natłok zdażeń,że nie potrafię się wyrobić z niczym.Niby maczas a zarazm go nie ma.Niestety podczas poniedziałkowej wizyty zagadka płci mojgo maluszka nadal jest nie rozwikłana :( póki co 80% jst na chłopczyka a 20% na dziewczynkę.Mój mąż wykrakał tą sytuacje,niee chciał znać płci do dnia narodzin a maluch widocznie Go posłuchał i skuteczni się zasłania.Za to jest już przygotowany do porodu bo zdążył się odwrócić i ślicznie siedzi główką w dół.Tyle z pozyywnych wieści.Niestety moje ostatnie wyniki są złe,badanie moczu wykazało że najprawdopodniej mam bezobjawowe zapalenie układu moczowgo a grzybica to poprostu jden z końcowych objawów.Okropny gynazol podlczył mnie ale nie do końca,dostałam traz całą rozpiskę antybiotyku aby zdziałać to dziadostwo choć ponoć sugrując się wynikami infekcja jest mała,ale jest.Przez 12 dni(dokładnie co 2 dobę) mam zażywać Pimafucin.Już po 1 dawce czuję się świetnie i całe okropności świądowo0szczypaniowe ustąpiły.Nastepne badanie za 12dni.Przeziębienie też juz praktycznie przeszło.ZA to zaczły się dość mocn bóle w krzyżach i opuchllizna nóg.Ciężko mi się chodzi,a właściwie kiwam się jak pingwin :( Kilka dni męczyła mnie handra,nie potrzebnie weszłam na wagę i przeraziła się…Mam aż 17kg na plusie,boję się ile jeszcz tego będzie do porodu.W dodatku tak mnie zastraszono,że teraz boj się iż będę mić wielką nadwagę i przez to cesarkę której nie chcę za chiny ludowe.W poprzedniej ciąży przytyłam 22kg więc nie jest niby tak żle,tylko że wtedy,w dniu porodu nie ważyłam tyle ile teraz.Ale nie ma co się łamać i denrwować na zapas,co ma być to i tak będzie.Najważnijsze aby maluszk był zdrowy i bezpieczny.

A tak się prezentuje w 29tygodniu :)
07.05.2014 - 1

Nocna zmora

I stało się,franca grzybica zaatakowała na całgo.Dała mi  popalić że hej więc wczoraj z samgo rana popędziłam do lekarza.Pech chciał,że akurat w przychodni musiał paść serwr i było ogromne opóżnienie.W poczekalni czekała na mnie mmiła niespodzianka,dosiadła się do mnie przmmił kobita w 6 misiącu ciąży z którą szybko zaczełam rozmawiać.Po ponad 30 min.na temat ciązy,dzieci i starań zwieżyła mi się,że sama starała się o 1 dziecko prawie 10lat i gdyby nie metoda in vitro nie doczkała by żadnego!Szczęka mi opadła,nie mogłam uwierzyć,że tak blisko,na wyciągnięcie ręki jest osoba która boryka się z tym samym problemem.Pani Helena pochwaliła mi się 2 swoich starszych dzieci i 3 jszcze nie narodzonym,wszystkim dzięki ivf.Coś niesamowitego.Takie historie powinny być jak najcześciej,aby wszystkim starającym dawać nadzieje.
Wracając do mojego palącego problemu,faktycznie lekarz potwierdził grzybice ale ponoć lekka,dostałam jakis tajemniczy krm w 1 aplikacji-Gynazol.Juz nie mogłam doczkać się wiczora aby zaaplikować ów specyfik.Wieczorem jednak tego pożałowałam.Już jakieś 5 min po aplikacji   zaczełam odczuwać mocny ból i przeokropne swędzęnie i piecznie.To jednak nie było nic,z trudem udało mi się zasnąć.Jednak ju7ż do rana nie dane mi było zmróżyć oka.Po 3 godz.obudziło mnie tak mocne szczypanie i swędzenie jakie tylko można sobie wyobrazić.Chciałam już budzić męża aby pojechać do szpitala.Wszystko tak okropnie ppiekło i swędziało na raz,biegiem pod prysznic,okłady,zmycie tgo paskudztwa nie dało nic.Aż łzy mi pociekły.ZAdzwoniłam w środku nocy na pogotowie aby dowiedzić się co robić,tam wyjaśniono mi że poprostu widocznie mam uczulenie na składnik leku i mam czkać aż przestanie działać.To nocne cholerstwo mogę śmiało przyrównać do bólu zęba tak silne było.Dopiero przy entej próbie znalezienia ulgi pomogła mi „maseczka” z żelu do higiny intymnej pozostawiona na skórze(nie zmywana).Nikomu nie polecam tego co dopadło mnie w nocy,a na dodatek jeszcze 3 raz musiałam się przeziębić.Działanie paskudztwa przeszło dopiero ok.7 rano i póki co nrazie nie boli,nie swędzi i nie piecze.Korzystając z sytuacji mykam spać.Dobranoc

Domowo-Ciążowo

Każdy dzień taki samy,jem śpie,kręcę się bez większego celu po domu.Monotomia dnia codzinnego,nie jestem do niej przyzwyczajona.Zawsze gdzieś biegałam,latałam,nigdy na nic czasu nie miałam a teraz jak na ironię nie wiem co z nim robić.Każdy dzień jest identyczny.Spię do 10 rano,jem,sprzątam,gotuję i wielką niecirpliwością czekam aż ktoś z moich bliskich wróci do domu.Choć z drugiej strony nie mogę nażekać bo wreszcie znajduję czas na swoje pasje-plastykę i książki :) Dla zabicia czasu zaczłam robić koszyki z papierowej wikliny-polecam wszystkim.Zaczełam odczuwać tzw.”syndrom zakładania gniazda”,już teraz najchętniej przygotowałam bym wszystko na powitanie maluszka.Co chwilę robię porządki w szafach,starama się wygospodarować dodatkowe miejsce,zastanawiam się gdzie „wcisnąć” nowe meble,buszuje po allegro w poszukiwaniiu wóżka,ubranek,łóżeczk.Przyznm,że sprawia mi to wilką radość,ciąglę zastanawiam się jak to będzie jak już będzimy w 4?Mój synuś bardzo czeka na braciszka lub siostrzyczkę,teraz jeszcze mocnij widzę jaki jest samotny :( Mąż chodzi dumny,z każdego dodatkowego kilograma cieszy się jak dziecko,głaska mnie po brzuchu i zaczyna z nim rozmawiać.Ja sama na szczście czuję się dobrze,nic mnie nie boli i czuję jak nabieram sił.W poniedziałek czeka mnie kolejna wizyta,mam nadzieje,że wszystko będzie w pożądku i moż wreszcie poznam płeć :)

14 Tydzień

I po wizycie :) Dzisiaj pierwszy raz miałam robione usg brzuszne,tak bardzo denerwowałam się co ono pokaże i na szczęście pokzało bijące serduszko maluszka :) Widziałam go dzisiaj w pełnej okazałości (jaki śliczny) Wszystkie wymiary i pomiary są prawidłowe ale dzidzia znowu nie zabardzo chciała się ruszać :( Moja waga na szczęście już trochę unormowłą się i od prawie miesiąca zatrzymałam się na 60kg.Trochę ten wzrost na początku był za szybki ale juz jest dobrze,niestety moje ciśnienie wystraszyło dziś doktora i mnie…140/70! nigdy takiego nie miałam,zazwyczaj 120/80 a tu tyle!Mój lekarz uspokoił mnie i pytał kiedy robiłam ten pomiar i okazło się,że „za szybko”bo zaraz po dojściu do przychodni.Kolejny wynik już był niższy jdnak kazano mi 2 razy dziennie mierzyć i zapisywać wyniki.Czuję się zupełnie dobrze,tymi wcześniejszymi skurczami mam się nie przjmować bo możliwe,że już zaczełam czuć skurcze Alvareza.Mam nowe zdjęcie,które cięko było zrobić ale jest w mych rękach i cieszy :) Już nie mogę się doczekać kidy pokaże go mężusiowi :) Od jutra zaczyna się 1 dzień drugiego trymestru ,1/3 za nami

4 DPT

To już 4 dzień po transferze,póki co czuję się dobrze i mam ogromną nadzieję,że wszystko prawidłowo się układa.Zaobserwowałam u siebie kłucie w jajniku i w macicy,podobne jak przed okresem (który mam nadzieję,że nie pojawia się) brzuch mi napuchł i stał się cały twardy,jednak dziś to trochę ustępuje.Od 2 dni też pobolewają mnie sutki i dziś mam wrażenie,że napuchły mi piersi,co chwilę też jestem głodna i biegam do toalety.Bardzo chciałam bym aby faktycznie były to pozytywne objawy i maleństwo już znalazło sobie miejsce w brzuszku.Mąż ciągle głaska mnie po brzuchu,nawet w nocy kiedy się obudzi.uspokaja mnie mówiąc,że napewno z nami zostanie bo gdzie znajdzie drugich takich rodziców jak my :) Chciałam bym aby udało się,dla Niego…i dla mojego synka aby już nie był taki samotny.Wczoraj dostałam testy ciążowe bo nie potrafiłam się powstrzymać i zamówiłam aby już w przyszłym tygodniu spróbować co pokażą,znalazłam też bardzo ciekawy test na płeć dziecka i zastanawiam się nad zakupem.Licząc wszystko,nasz maluszek ma dziś 9 dni,ciekawe jaki jest już duży? :D

Dla zainteresowanych:http://allegro.pl/test-na-plec-plci-dziecka-od-6-tyg-ciazy-nowosc-i3696276221.html

Jutrzejsza punkcja

Nie potrafię usiedzieć w jednym miejscu,ciągle jestem spięta i podenerowana.Myślę tylko o jutrzejszej punkcji,martwię się,że coś może pojść nie tak :( Boję się narkozy i bólu po zabiegu…Tak bardzo chciałam bym aby udalo się pobrać kilka napradę dobrych jajeczek,które bez problmu zapłodnią się i dadzą początek naszmu szczęściu.Jutro z samgo rana czeka nas pobudka (4.50) i 1,5h drogi do kliniki.Mam nadzieję,że mój mężuś uzbroi się w cierpliwość na jutrzejszy dzień bo jestem tego świadomo,że moje nerwy wszystkim się udzielają :( Tego nie da się opisać ile nerwów,obaw i strachu kłębi się we mnie.O Boże aby wszystko poszło gładko,proszę….Boję się…

Kłucie

Zmiany :) ale na lepsze :) po zastrzyku czuję jak coś co chwile kłuje mnie w jajniku.Nareszcie czuję,że działa i mam ogromną nadzieję,że wszystko będzie dobrze.Zaczynają mnie nachodzić skrajne nastroje,robię się przygnębiona ale powtarzam sobie,ż nie mogę się tak łatwo łamać tym bardziej,że teraz żaden stres nie jest mi potrzebny.Motywuję się ile się da,przyjaciółka podesłała mi super książkę o sztuce pozytywnego myślenia którą studiuję namiętnie-mam nadziej,że pomoże w osiągnięciu sukcesu a każde ukłucie w jajniku uświadamia mi,że wszystko zaczyna iść prawidłowym torem i MUSI być prawidłowo!

[url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/p19ucsqvkm7ukks7.png[/img][/url]