O mnie:

Jestem mamą dwójki wspaniałych dzieci.Do niedawna byłam samotną mamą z milionem problemów i endometriozą.W końcu na mojej drodze stanęła miłość mojego życia.Układamy nasze życie na nowo z niepłodnością w roli głównej....Moje życie pełne jest ironii i iracjonalnych sytuacji.Nie poddaję się i staram się walczyć,uporać z życiem i zmorą niepłodności.
Po wygranej walce w procedurze In Vitro na nowo cieszę się urokami macierzyństwa.Nie zawsze jest łatwo,ale dla każdego uśmiechu moich dzieci warto jest ponieść największy trud

Lipiec 2017
P W Ś C P S N
« cze    
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31  

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 178808
  • Dzisiaj wizyt: 1
  • Wszystkich komentarzy: 300

badania

Źle i smutno a do tego groźnie

Witajcie,ogromnie Was przeprasza  za nieobecność.Jest sparawa która ostatnio pochłania mnie niemal całkowicie…Za długo był spokój i szczęście.
Nareszcie zdiagnozowano mojego starszego syna.Słowa lekarza zabrzmiały jak wyrok-naczyniak (wewnątrz jamy ustnej) pilnie potrzebna operacja.A mi ugieły się nogi i zmiękły kolana gdy wysłuchałam lekarza do końca.Okropne słowo „ryzyko” wpisało się w mojego słownika i straszy swym brzmieniem na każdym kroku.A to zła lokalizacja, bo biegnie g
łówny nerw,a to bardzo duża żyła i wielki krwotok,a to możliwość kolejnego naczyniaka w mózgu.A to wszystko w ciele małego 10-ci o letniego chłopca.Tak wygląda z pozoru błacha sprawa i operacja…z pozoru.
Załatwiam na szybko wszystkie badania i dopinam wszystkie terminy.
Wszystko opiszę i wytłumaczę,tylko otrząsnę się do końca ,bo czuję się jak w złym śnie.

Przygotowania

Mineło 35 tygodni,do końca coraz bliżej.No właśnie końca,tylko że nie wiadomi kiedy on nastąpi bo napewno nie za 5 tygodni czyli terminowo.Wszyscy ostrzegają mnie,że już długo nie wytrzymam.położna,lekarz,moja intulicja.Wszyscy do okoła każą zastopować i odpuścić.Tylko jak tu odpuścić jak tyle rzeczy do zrobienia?Całay dzień sama jestem i nie mam kogo poprosic o pomoc a przecierz trzaba i posprzątać,ugotować,uprać,syna ze szkoły odebrać,zakupy też się same nie zrobią.W domu zawsze coś jest do zrobienia.
Wczoraj miałam kolejną wizyt kontrolną,kolejne usg i kolejny raz nie dowiedziałam się kim jest moje dziciątko.I tak już niestety pozostanie aż do porodu.Mój mąż przepowiedział to i chyba telpatycznie dogadał się z maluchem aby za każdym razm,podczas usg leżał sobie na boku bądż tyłem :( Chciał mieć niespodziankę to będzie ją miał.Skierowano mnie na badania do porodu.morfologia,hbs,mocz itp.itd.Zwolnienie lekarskie i wizytę mam na 7.07 al mój lekarz twierdzi,że już się nie zobaczymy na niej bo wcześniej wyląduje na porodówce.Ciągle męczą mnie skurcze,teraz dodatkowo od prawie tygodnia zaczął się ból podbrzusza.Identyczny jak przek okrsem tylko,że dużo mocniejszy.Nie pomaga mi nospa forte nwet w 3 dawkach dziennie więc ją odstawiałam aby nie ładować w siebie nie potrzebnie chemi skoro nie daje żadnych efektów.Jestem coraz słabsza i  osowiała,w nocy nie mogę spać i kulam sie z boku na bok.ZAczynam być zmęczona tym stanem i z jednj strony chciałam by być już „po”.Jednak powtarzam sobie,że jszcz za wcześnie i muszę wytrzymać przynajmniej 2 tygodnie.
Wyprawka praktycznie cała skompletowana,brakuję dosłownie 2 rzeczy-pampersy i octaniseptu.W ten czwartek przemeblowujemy sypaialnie a między czasie ja molestuje pralkę piorąc tapcerkę wózka,ubranka,pościel.Wszystko dla maluszka.Ciągle zastanawiam się czy zdąże wykonać badania do szpitala,dzwoniłam dziś nawet do kliniki w której przeprowadzaliśmy procdurę ivf z prośbą o wysłanie wyników badań z przed transferu.W odpowidzi usłyszałam,że nikt nie ma czasu biegać na pocztę i mam sobie podjechać po wyniki.Bagatela,70km w te czy wewte co mi tam… Brać pieniądzę to potrafili ale takiej drobnostki jak wysłanie kilku kartek pocztą czy mejlem  widzę,że stanowi ogromny problem.Nie lubię takiego traktowania.Ostatnio w ogóle jestem jakoś „anty” nastawiona do wszystkiego a moją niechęć pogłębił artykuł w Newsweeku dotyczący przekrętów w klinikach świadczących ministerialny program ivf.Ludzie zawsze głupieją jeśli chodzi o pieniądze a zwłaszcza jeśli chodzi o takie sumy :( Ech…czasami bardzo żałuje,że pozostałam w Polsce,tu wszystko jest „dzikie”.Jednak nie będę siię tym teraz martwić mam mojego dzidziusia na głowie i muszę mu wszystko przygotować oraz zadbać aby posiedział w brzuszku przynajmniej 2 tygodnie a stres temu nie pomaga.Wyciągłam dziś torbę,obiecałam sobie że do końca tygodnia spakuje ją.Mój synek dorianek codziennie prosi maluszka aby juz wyszedł i pobawił się z Nim,chwytają mnie za serce te słowa ale niech dzidzia się nie śpieszy.

26 tydzień

Leci czas jak szalony…Tyle za nami,tyle przed nami.Dziś byliśmy na wizycie kontrolnej u naszego lekarz.Ciśnienie w normie,waga…katastrofa…przytyłam 15kg!Już teraz osiągnełam taką wagę jak w momenci porodu pierwszgo dziecka(wtedy było na +22kg) Ale nie przejmuje się ty,dziwne by było gdybym nie przybierała na wadze.Malusze na usg spłatał figla i już póki co nie jest dziewczynką a chłopcem :) Jednak znowu leży pod takim kątem,że naprawdę bardzo trudno 100% potwirdzić płeć.Dziś leżał przodem ale wszystko zasłaniał nóżkami :)Mamy już 30cm długości :) i waga ok.850-900gr.Dostałam skierowanie na badanie krwi i moczu na szczęście ominie mnie test z glukozą a to temu że widziałam  się traz dwukrotnie z położna która 2 razy mieżyła mi cukier(74) więć tym bardziej że z żądnej stron rodzin nie ma żadnych przypadków cukrzycy ominie mnie to paskudztwo.Nadal przyjmuje luteinę,już niewielką dawkę 50mg 2X1 na wszeki wypadek,witaminy,żelazo,magnez,wapń.Pomimo sporej dawki magnezuu (400mg) męczą mni skurcze łydek i drganie powieki,dodatkowo zmagam się z rwą kulszową która skutecznie uprzyksza mi każdy ruch :( Myślałam,że zrobie mężowi niespodziankę informacją o synku a On kolejny raz zaskoczył mnie.Jest Mu totalnie obojętne kto to będzie,najważniejsze że jest nasze i żeby było zdrowe.

10 tydzień ciąży :)))

Tak się ciszę :D Krwiak wchłonął się i nie ma po nim śladu :) Wyniki morfologii,glukozy i moczu też są dobre…oprócz hmoglobiny z którą zawsze mam problem,mam lekką anemię ale to nic nowgo ani grożngo u mnie.Na usg  znowu widziałam mleństwo,które już coraz ładniej wygląda ale niestety nie chciało  ruszać się podczas badania i lekarz uznał,że najprawdopodobniej spi :) Na szczsęście puls jest :) Leki nadal kontynułuję na razie bz zmian do 20.01.A ja sama póki co przytyłam…5kg! W ogóle nie wymiotowałam  ani razu i to też dalatego a i apetyt mi dopisuje i jem co 2-3 godziny.Cieszę się tak bardzo że nie ma już krwiaka,traz czuję że pordzę sobie ze wszystkim!Dla mojgo męzusia i synka!

Kolejna ciążowa wizyta

Już nie mogłam doczkać się tej wizyty,z bijącym sercem czkałam za słowa doktora aby dowidzieć się co z maluszkiem.Puls jest!serduszko bije i wymiary maluszka są też prawidłowe wic tylko cieszyć się.Okropny krwiak wreszcie znika i mierzy na dzień dzisiejszy 12x7mm opornie i powoli to idzie ale wchłania się.Mój lekarz stwierdził,że zaczął się organizować i żeby się nie martwić bo z dnia na dzień będzie znikać ale moż to potrwać ok3 tygodni.Jestm jdnak tak pozytywnej myśli i nadzieji,że 3 tygodnie to pikuś :) Cieszę się bardzo,że serduszko bije i wzrost też jest prawidłowy.Zmniejszono mi dawkę luteiny z 600mg na 400mg a od czwartku po 200mg i dobrze bo jak już widzę cała stertę tabletek to mam dość.Mam też cały pakiet badań do wykonanaia na nastpną wizytę(morfologia,mocz,glukoza itp.)Jak na 5 tydzień ciązy (fiziologiczny stan 7tydzień) czuję się dobrze,nic mnie nie boli,ani razu nie wymiotowałam :D za to jest mi cały dzień nie dobrze,czasem jest mi trochę słabo ale za to mam apetyt jak wilk i jem za czterch jak to określa mój mąż.Mam już różne dziwne zachcianki ale góróje u mnie purre ziemniaczane z cebulą i śmietaną,za to na mięso nie mogę patrzeć ani czuć jego zapachu.Urusł mi nawt brzuszek,zawsze miałam płaski jak deska do prasowania a tu po lekko po ponad misiącu widocznie zaookrąglił się i uwypuklił.Mąż śmieje się i robi ze mna zakłady ile kilo przytyje skoro już mnóstwo jem.Znowu powoli zaczyna wierzyć,że wszystko będzie dobrze i uda się na nam.Ha!nie wiem co mnie podkusiło ale pokazałam fotke z usg teściowej,szok przeżyłam bo zadowolona była.Rozmawiałyśmy chyba z pół godziny na temat ciąży i mojego stanu zdrowia,zobaczymy co
będzie dalej z jej podejściem do mnie…

[url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/p19ucsqvkm7ukks7.png[/img][/url]